>Ten sezon jest tak nieprzewidywalny jak nadchodzące lato po ostrej zimie. Co tor to inny klimat. Wszyscy czekaliśmy na wyścig w Europie, w Hiszpanii na torze Catalunya z niesamowitym utęsknieniem po tak długiej przerwie, snując z nudów jak będzie tym razem. No i jak było? Dla mnie to były flaki z olejem. Nuda, przewidywalność i brak wyprzedzeń, bo walka to była na pewno. No dobra, pod koniec wyścigu sypnęło sensacją ale to z głupoty a nie po jakiejś fascynującej, długiej bitwie. Mowa tu o Hamiltonie, który oponek nie zmienił jak powinien a nie należy on zdecydowanie do "green driver'ów" w F1. Na ostatnim okrążeniu oponka w jego bolidzie przepięknie eksplodowała i Hamiltonek na bandzie wylądował. Biedaczysko.
No i co. To tyle. No może jeszcze poza faktem, że Vettel musiał jechać jak babcia emerytowana, bo facet hamulce stracił. I tu czapeczki z głów, naprawdę. Jedziesz około 300 km/h a tu inżynier mówi ci przez radio: synku, właśnie kończą ci się hamulce. Jedź powoli. Nie rozbij się. Nie jest to nam potrzebne. ... Siet! Mają poczucie humoru. I tak Sebastian Vettel z pewnego 2 miejsca, wylądował na... pewnym 3 miejscu. Koleś miał zdecydowanie dużo szczęścia, że i tak dojechał.
No dobra. Napiszę jeszcze, że lokalny pupil, Fernando Alonso, po pechu Vettela wskoczył na drugie miejsce, ku uciesze lokalnych machos i senioritas a Mark Webber jak wystartował, tak dojechał na pierwszym miejscu.
A co z Robertem Kubicą? No to, że miał naprawdę niezłe miejsce na stracie czyli 7, po przejechaniu kilkuset metrów, na 3 zakręcie starł oponkę z chyba z Nico Rosbergiem, zarzuciło nim lekko ale na tyle,że 3 miejsca stracił. No i to był gwóźdź do trumny walki Kubicy o lepszą pozycję. Przed nim jechał Adrian Sutil i przez pół wyścigu skutecznie powstrzymywał Roberta i nie dał się już wyprzedzić do końca wyścigu. To taki tor, że jedynym miejscem do wyprzedzania, skutecznym miejscem jest koniec prostej start-meta. ... NUDA.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F1. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 maja 2010
niedziela, 18 kwietnia 2010
>Wygrana w Grand Prix Chin dla każdego
>
Tor w Chinach - Shanghai International Circuit -to jeden z najdzikszych torów jakie znam, jako widz ofkors. Niesamowicie wyprofilowane zakręty, zmuszające do technicznej jazdy i zajebiście długa prosta, ponad kilometr, dająca poczucie bezkresnej jazdy, jak na american highway. Osobiście lubię ten tor. To znaczy lubię ten tor ale nie atmosferę na tym torze. ... Ale o tym torze to morze w innym artykule napiszę.
var Type = '1';
var nk_wg = ({"image":"http:\/\/2.static.nk-net.pl\/img\/sledzik\/widgets\/b_jasne","host":"http:\/\/nasza-klasa.pl\/","content":null});
Grand Prix Chin ciągle nie ma stałego bywalca na najwyższym stopniu podium. Nikt nie może powiedzieć, że ten tor należy do niego i wie jak na nim wygrywać ot tak, na zawołanie. Nikt nie ma recepty na ten tor. To po części zrozumiałe. Od inauguracji na tym torze w 2004 roku, ciągle mamy jakieś zmiany "spowalniające bolidy" i "obniżające wydatki" w F1. Co roku również pojawiają się nowinki techniczne ale te z tych bezczelnych, to znaczy, zanim ktokolwiek zorientuje się o co biega lub komisarze FIA wydadzą wyrok lub zarządzenie regulujące we wszystkich teamach, jeden zespół robi sto kroków do przodu i jest już po zawodach. Tak też jest i w tym sezonie ale zespoły pilnują się i szybko nadrabiają przewagę innych.
Ale w tym wyścigu co innego stanowiło tajemnicę nie do odgadnięcia. Otóż był to DESZCZ !
Deszcze jak deszcz ale ma popadać podczas wyścigu, wszyscy dostają kociokwiku i zaczyna się panika. Jakby zapomnieli już jak się jeździ z pełnym bakiem podczas deszczu. Zmian opon to ja w życiu tyle podczas jednego GP nie widziałem. Niektórym to nawet po pięć razy było mało. I o dziwo, wychodzili na tym całkiem nieźle, w przeciwieństwie do np. takiego Roberta Kubicy, który był tylko dwa razy i przyjechał na miejscu za tymi, którzy lubili popatrzeć jak wokół nich zapieprzają zmieniacze kół. No taki Alonso Fernando to prawie na końcu i w środku stawki ciągle się bujał a skończył wyścig na czwartym miejscu. Dziwne ale fakt.
Ale jak już wspomniałem, wyścig miał nowego zwycięzce i tym razem był to Jenson Button z McLarena. Być może Lewis Hamilton zdołał by skopać tyłek Buttonowi praktycznie pod sam koniec wyścigu ale dostał burę od swojego mechanika by się trzymał z daleka od Jensona i jak tata przykazał, do mety grzecznie dojechał. I tak właśnie się stało. Choć rzucało z lewa na prawo bolidem Buttona, Hamiltonek grzecznie za nim jechał.
Tor w Chinach - Shanghai International Circuit -to jeden z najdzikszych torów jakie znam, jako widz ofkors. Niesamowicie wyprofilowane zakręty, zmuszające do technicznej jazdy i zajebiście długa prosta, ponad kilometr, dająca poczucie bezkresnej jazdy, jak na american highway. Osobiście lubię ten tor. To znaczy lubię ten tor ale nie atmosferę na tym torze. ... Ale o tym torze to morze w innym artykule napiszę.
var Type = '1';
var nk_wg = ({"image":"http:\/\/2.static.nk-net.pl\/img\/sledzik\/widgets\/b_jasne","host":"http:\/\/nasza-klasa.pl\/","content":null});
sobota, 17 kwietnia 2010
>Sebastian Buemi odpalił widzom dwa koła
>
Do niesamowitego zdarzenia doszło na dzisiejszym treningu na Grand Prix Chin. Otóż Sebastian Buemi z teamu Toro Rosso odpalił przednie koła i wylądował w żwirku. Sebastian wcisnął hamulce a one wyrwały się z zawieszenia. Dawno nie widziałem takiego zjawiska. Ostatni raz to dwa latka temu w bolidzie Davida Coultharda ale tu wyglądało to trochę zabawniej. To tak, jakby ktoś nacisnął button "Push the Button". Oczywiście, dobrze że nic się nie stało i nie mówię tu kierowcy, tylko o tych dwóch kołach, które siłą rozpędu poleciały aż za ogrodzenie. Jakiś tambylec znalazł je a głupie małpy papparazi od razu go fotografowali jak jakąś Paris...
Nvar Type = '1';
http://www.youtube-nocookie.com/v/wQZrmBoRjKY&hl=pl_PL&fs=1&color1=0xe1600f&color2=0xfebd01&border=1
Nvar Type = '1';
wtorek, 30 marca 2010
>Będzie ciekawie w F1. Nareszcie!
>F1 to nuda?! Nie marudzić tylko oglądać i cieszyć się nowym bo nowe idzie! No i przyszło. Nowy sezon to zmiany w przepisach, które zachwiały pewnością siebie nawet największe tuzy tego sportu. Nikt nie wiedział, jaki będzie nowy sezon! To niesamowite i nie widziałem takiego zamieszania od lat. Nie wierzycie? Hm, ja też nie wierzyłem do momentu obejrzenia pierwszego i teraz, drugiego wyścigu. A faktem utrwalającym chaos jest nowinka z teamu Virgin Racing, że ów zespół zaprojektował za mały zbiornik paliwa! I to, podobno, bo to tajemnica, na około 20 litrów mniej od konkurencyjnych bolidów. Kto by pomyślał, że w najdroższym sporcie na tym padole, mogą się przytrafić takie kwiatki. Ale nic to. Wyścig w Melbourne się odbył i to było coś! Nareszcie miałem powód do szczerej radości. Radości, że malkontenci dostali po dupie, bo wyścig był niesamowity. Radości, bo Robert Kubica zdobył drugie miejsce i był najlepszym kierowcą w tym wyścigu, mimo iż nie wygrał. Radości, bo zakaz tankowania przywrócił F1 jej duszę. Wiem, to ostatnie zdanie zabrzmiało jak jakiś chory i głodny kawałek, ale tak właśnie to odczuwam. Ta zasada powróciła po, jak dobrze pamiętam, osiemnastu czy szesnastu latach i to wprowadziło Formułę 1 w inny wymiar. Zresztą, ten wyścig w Gran Prix Australii udowodnił, że warto czasami zrobić krok do tyłu, by potem z czystą radością zrobić dwa zajebiście wielkie kroki.
środa, 17 marca 2010
>Pierwsze koty za płoty czyli powiało nudą
>
Kurczę blade!!!
Czekałem na ten wyścig, tak jak Wy, tyle cholernie zaśnieżonych dni a tu taka klapa! No klapa, no bo jak ma być ekscytująco, jak od samego początku ustawiła się procesja za Vettelem.
Na całe szczęście, że wszyscy nie jeżdżą ja kierowcy czołówki i troszkę "emocji" na zaoferowali, wylatując z toru lub coś tam, bo realizator nie nadążał za nimi, tak szybko znikali z toru, hehe.
No, ale nie ma nic do śmiacia. Wyścig był według mnie porażką przepisową. Bernie Ecclestone i spółka muszą coś mądrego wymyślić, bo F1 znów dostanie po popularności, tak jak było to za czasów Michaela Schumachera a nawet porównam to z koszykówką w wydaniu NBA, kiedy to Michael Jordan zakończył karierę, do momentu powrotu. I nie tylko ja tak myślę. Zaraz po wyścigu posypały się komentarze, negatywne oczywiście i prawie wszyscy mieli mniej lub bardziej podobne zdanie. Jedyną osobą, która inaczej myślała to Bernie Ecclestone. Hmm, nie dziwi mnie to ale tu facet lekko przegiął. Mógł się już nie odzywać.
Ale dobra tam.
Nie będę tu się rozpisywał, jaki to był wspaniały wyścig, bo nie był. Gratuluję jedynie Fernando Alonso za szczęśliwą wygraną, bo nie za wspaniałe wyprzedzanie lub walkę. Vettel oddał zwycięstwo, bo rozpadł się wydech i po wygranej. A zespołowi "Roberta naszego najszybszego" życzę, by ta ich agresywna taktyka bycia w piątce najlepszych zespołów F1, dała oczekiwane rezultaty. Pozdrawiam.
sobota, 13 marca 2010
>Nowy sezon F1, nowe nadzieje...
>
Hello F1 Fans !!!
Właśnie zaczął się nowy sezon królewskiej dyscypliny motor-sportu a mianowicie F1. Jak każdy z Was i ja jestem w pełni zaskoczony wieloma zmianami, co oznacza, dla mnie przynajmniej, naukę F1 od nowa! Zmiany, zmiany, zmiany... ale po pierwszym treningu nie dające żadnych odpowiedzi co do dominantów w sezonie. Ech, nie będę tu bazgrać co się zmieniło. Sądzę, że w trakcie kolejnych wpisów te najważniejsze się pojawią.
Oczywiście ta najważniejsza dla każdego polskiego fana F1 to zmiana teamu przez Roberta Kubicę z BMW Sauber na Renault F1 Team. No i dobrze. jest to niejako powrót Roberta do zespołu Renault, kiedy to zdobył tytuł mistrzowski w cyklu World Series by Renault.
Wiecie, że jest to już piąty sezon Roberta Kubicy w F1 ? Tak, tak, tak ten czas zapier...., sorki, tak ten czas leci, a to już nie byle co. Ciekawe, że Robert wpadł do F1 w czasie największych zmian w przepisach i regulacjach technicznych. I weź tu człowieku przyzwyczai się do bolidu i przepisów. Pamiętacie jak Michael Schumacher gromił przez lata wszystkich bez pardonu? Wtedy to nie było tylu zmian, ograniczeń, kaszanienia, itd. itp., a jedynie ulepszenia. OK, niech im będzie.
Zmianą jest też pierwszy wyścig w sezonie a dokładnie z toru w Australii przenosimy się do Bahrainu na GULF AIR BAHRAIN GRAND PRIX (Sakhir). Dobrze czy źle, nie wiem. Jak oglądałem piątkowe sesje treningowe zauważyłem że tor został wydłużony o jakieś tam kilkaset metrów. Dla nowych kierowców i zespołów to całkowicie nowy tor, ale dla Roberta to tor zajebis..., sorki, super wspomnień, bo właśnie na tym torze zdobył swoje Pole Position, Yea!!!
Ale nie zmieniło się jedni, cholera. Nie zmienił się ten zakichany prowadzący mianowicie Andrzej Borowczyk, nadworny komentator sporów motorowych w "team polsat". Ale o nim napiszę w kolejnym, następnym artykuliku, bo wkurzył mnie niemiłosiernie i to na samym początku, paszkwil jeden no. Dobra, pal licho z nim teraz.
A więc, tak delikatnie reasumują ten pierwszy artykuł mamy.... nowy sezon F1 ;) mamy 12 zespołów (łoł!), mamy 24 kierowców (łoł!!!), mamy 19 torów-wyścigów w sezonie (też łoł!), oczywiście mnóstwo zmian i nie mniej nauki o tym wszystkim, co oferuje nam tegoroczny sezon F1.
To wszystko, reszta jest... w kolejnych postach :)
Właśnie zaczął się nowy sezon królewskiej dyscypliny motor-sportu a mianowicie F1. Jak każdy z Was i ja jestem w pełni zaskoczony wieloma zmianami, co oznacza, dla mnie przynajmniej, naukę F1 od nowa! Zmiany, zmiany, zmiany... ale po pierwszym treningu nie dające żadnych odpowiedzi co do dominantów w sezonie. Ech, nie będę tu bazgrać co się zmieniło. Sądzę, że w trakcie kolejnych wpisów te najważniejsze się pojawią.
Oczywiście ta najważniejsza dla każdego polskiego fana F1 to zmiana teamu przez Roberta Kubicę z BMW Sauber na Renault F1 Team. No i dobrze. jest to niejako powrót Roberta do zespołu Renault, kiedy to zdobył tytuł mistrzowski w cyklu World Series by Renault.
Wiecie, że jest to już piąty sezon Roberta Kubicy w F1 ? Tak, tak, tak ten czas zapier...., sorki, tak ten czas leci, a to już nie byle co. Ciekawe, że Robert wpadł do F1 w czasie największych zmian w przepisach i regulacjach technicznych. I weź tu człowieku przyzwyczai się do bolidu i przepisów. Pamiętacie jak Michael Schumacher gromił przez lata wszystkich bez pardonu? Wtedy to nie było tylu zmian, ograniczeń, kaszanienia, itd. itp., a jedynie ulepszenia. OK, niech im będzie.
Zmianą jest też pierwszy wyścig w sezonie a dokładnie z toru w Australii przenosimy się do Bahrainu na GULF AIR BAHRAIN GRAND PRIX (Sakhir). Dobrze czy źle, nie wiem. Jak oglądałem piątkowe sesje treningowe zauważyłem że tor został wydłużony o jakieś tam kilkaset metrów. Dla nowych kierowców i zespołów to całkowicie nowy tor, ale dla Roberta to tor zajebis..., sorki, super wspomnień, bo właśnie na tym torze zdobył swoje Pole Position, Yea!!!
Ale nie zmieniło się jedni, cholera. Nie zmienił się ten zakichany prowadzący mianowicie Andrzej Borowczyk, nadworny komentator sporów motorowych w "team polsat". Ale o nim napiszę w kolejnym, następnym artykuliku, bo wkurzył mnie niemiłosiernie i to na samym początku, paszkwil jeden no. Dobra, pal licho z nim teraz.
A więc, tak delikatnie reasumują ten pierwszy artykuł mamy.... nowy sezon F1 ;) mamy 12 zespołów (łoł!), mamy 24 kierowców (łoł!!!), mamy 19 torów-wyścigów w sezonie (też łoł!), oczywiście mnóstwo zmian i nie mniej nauki o tym wszystkim, co oferuje nam tegoroczny sezon F1.
To wszystko, reszta jest... w kolejnych postach :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)