Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chevrolet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chevrolet. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 marca 2009
>2010 Chevrolet Camaro Black Concept
>Rzućcie okiem na 2010 Chevrolet Camaro Concept Black, jeden z wielu samochodów które można było zobaczyć na 2008 SEMA Auto Show.








2010 Chevrolet Camaro Black Concept
piątek, 7 marca 2008
piątek, 25 stycznia 2008
>Reaktywacja Muscle Cars
>
Wszystko zaczęło się w 2004 roku od powrotu stylowego Forda Mustanga. Przepis na sukces był prosty - najlepsze motoryzacyjne emocje sprzed lat opakowano w nowoczesną technikę. Tę samą drogę wybrał Dodge.
Amerykańscy dilerzy Dodge'a zaczęli 3 grudnia zbierać zamówienia na nowego Challengera. Pierwszego dnia zebrali ich 4,3 tys., a drugiego ponad 6 tys. To oznacza, że pierwsza partia samochodów (5 tys. sztuk) rozeszła się w dwa dni. Z każdym dniem chętnych na samochód jest coraz więcej. Trudno się dziwić. Auto ma silnik 6,1 V8 HEMI o mocy 430 KM, napęd na tylne koła i nadwozie w stylu futurystycznego retro nawiązujące do kultowego przodka. Wszystko za niecałe 38 tys. dol. Najtańszy Mustang kosztuje dwa razy mniej, ale ma silnik V6 i dwa razy mniej koni. Wersję V8 można kupić już za niecałe 26 tys. dol., ale pod maską wciąż będzie "tylko" 300 KM. Plus dla Dodge'a.
Albo Challenger, albo Mustang - oto dylemat fanów muscle cars. Ale już niedługo. W 2009 roku pojawi się na rynku Chevrolet Camaro. Wersja seryjna nie będzie się prawie różniła od prototypu pokazanego na początku zeszłego roku w Detroit. P
od maską, jakże by inaczej, V-ósemka o mocy 400 KM. Też jest napęd na tylne koła i design jednoznacznie nawiązujący do słynnego przodka. Klienci będą mieli do wyboru silniki V6 i V8 oraz skrzynie automatyczne i manualne. Amerykanie już się nie mogą doczekać nowego Chevy'ego. W internecie działa ponad tysiąc fanklubów Camaro, a według raportu Online America słowo "Camaro" jest jednym z najpopularniejszych słów wpisywanych do wyszukiwarek w kategorii samochodów. Cena? Chevy obiecuje, że będzie konkurencyjna w stosunku do Mustanga. Trzymamy za słowo.
Muscle cars były produkowane na przełomie lat 60. i 70. głównie przez amerykańskie firmy.
Tym mianem określało się wielkie coupé z napędem na tylne koła i silnikiem V8. Najsłynniejsze auta tego typu to właśnie Challenger, Mustang i Camaro. Z czasem jednak te modele zaczęły tyć, stawały się coraz bardziej racjonalne, uładzone, nudne. Przybierały coraz dziwniejsze kształty, przypominały słynnych poprzedników tylko z nazwy i tak naprawdę stały się ich parodiami. Gdzieś się ulotnił ich charakter, osobowość, styl. Na szczęście pojawił się Mustang i pokazał, że warto reaktywować muscle cars. Dodge i Chevrolet już to wiedzą.
Wszystko zaczęło się w 2004 roku od powrotu stylowego Forda Mustanga. Przepis na sukces był prosty - najlepsze motoryzacyjne emocje sprzed lat opakowano w nowoczesną technikę. Tę samą drogę wybrał Dodge.Amerykańscy dilerzy Dodge'a zaczęli 3 grudnia zbierać zamówienia na nowego Challengera. Pierwszego dnia zebrali ich 4,3 tys., a drugiego ponad 6 tys. To oznacza, że pierwsza partia samochodów (5 tys. sztuk) rozeszła się w dwa dni. Z każdym dniem chętnych na samochód jest coraz więcej. Trudno się dziwić. Auto ma silnik 6,1 V8 HEMI o mocy 430 KM, napęd na tylne koła i nadwozie w stylu futurystycznego retro nawiązujące do kultowego przodka. Wszystko za niecałe 38 tys. dol. Najtańszy Mustang kosztuje dwa razy mniej, ale ma silnik V6 i dwa razy mniej koni. Wersję V8 można kupić już za niecałe 26 tys. dol., ale pod maską wciąż będzie "tylko" 300 KM. Plus dla Dodge'a.
Albo Challenger, albo Mustang - oto dylemat fanów muscle cars. Ale już niedługo. W 2009 roku pojawi się na rynku Chevrolet Camaro. Wersja seryjna nie będzie się prawie różniła od prototypu pokazanego na początku zeszłego roku w Detroit. P
od maską, jakże by inaczej, V-ósemka o mocy 400 KM. Też jest napęd na tylne koła i design jednoznacznie nawiązujący do słynnego przodka. Klienci będą mieli do wyboru silniki V6 i V8 oraz skrzynie automatyczne i manualne. Amerykanie już się nie mogą doczekać nowego Chevy'ego. W internecie działa ponad tysiąc fanklubów Camaro, a według raportu Online America słowo "Camaro" jest jednym z najpopularniejszych słów wpisywanych do wyszukiwarek w kategorii samochodów. Cena? Chevy obiecuje, że będzie konkurencyjna w stosunku do Mustanga. Trzymamy za słowo.Muscle cars były produkowane na przełomie lat 60. i 70. głównie przez amerykańskie firmy.
Tym mianem określało się wielkie coupé z napędem na tylne koła i silnikiem V8. Najsłynniejsze auta tego typu to właśnie Challenger, Mustang i Camaro. Z czasem jednak te modele zaczęły tyć, stawały się coraz bardziej racjonalne, uładzone, nudne. Przybierały coraz dziwniejsze kształty, przypominały słynnych poprzedników tylko z nazwy i tak naprawdę stały się ich parodiami. Gdzieś się ulotnił ich charakter, osobowość, styl. Na szczęście pojawił się Mustang i pokazał, że warto reaktywować muscle cars. Dodge i Chevrolet już to wiedzą.
czwartek, 22 listopada 2007
>Chevrolet Camaro Cabrio
>Najlepszym miejscem do przeżywania powrotu potężnych musclecarów będzie wnętrze odkrytej wersji Camaro - dach w górę i już można rozkoszować się dźwiękiem silnika V8!
Pierwsza porcja spalin wydostająca się z wydechu Camaro cabrio robi podobne wrażenie do zbliżającej się burzy. Ale nie chcemy zamknąć dachu w obawie przed deszczem. Wręcz przeciwnie! Każde wciśnięcie pedału gazu to dźwięk o oktawę niższy i coraz bardziej złowrogi. Tak brzmią tylko samochody przygotowane z myślą o pokazach albo muscle-cary. Camaro kabriolet to jedno i drugie.
Gdy w styczniu GM prezentował nowe, otwarte Camaro podczas Detroit Auto Show, przekaz był jasny: w 2009 roku ikona amerykańskiej motoryzacji powróci na rynek. Dokładnie 40 lat po premierze pierwowzoru. Otwarta wersja Camaro SS z 1969 roku to obecnie najbardziej pożądana seria amerykańskiej legendy. Ciemnopomarańczowe nadwozie naszego "modela" to ukłon w stronę najpopularniejszego wówczas koloru Hugger Orange. Nie mogło zabraknąć też dwóch czarnych pasów wzdłuż auta. "Chcieliśmy ożywić ducha lat 60." - mówi odpowiedzialny za design Brian Smith. No cóż, patrząc na samochód, raczej trudno nie doszukać się "tematów" z Camaro rocznik 1969. Blisko 2-metrowy grill ze schowanymi reflektorami, superdługa przednia maska i przede wszystkim boczny obrys przypominający kształt butelki coca-coli. Dokładnie jak w pierwowzorze. Smith określa nowe Camaro cabrio jako łagodne rozwinięcie koncepcji oryginału z 1969 roku. "Znów można wygodnie wsiadać i wysiadać.
Auto jest szersze i przez to łatwiejsze w codziennym użyciu". Czyżby więc twórcy brali pod uwagę tylko starszych, pamiętających oryginał klientów? Podejrzewamy, że w kolejkę po nowe Camaro ustawi się raczej młodsze, dobrze sytuowane pokolenie. Faktem jest jednak, że w środku jest tak dużo miejsca, iż siedzący na tylnych fotelach mogą spokojnie rozprostować nogi (przynajmniej przy rozłożonym dachu, a tak właśnie jeździliśmy). Pierwszy bieg wchodzi z charakterystycznym kliknięciem, także układ kierowniczy wymaga trochę "pary w rękach". Nic dziwnego, przy oponach o szerokości 275 mm samochód z pewnością nie miał udawać zabawki. Zamiast "automatu" 6-biegowa skrzynia manualna z Cadillaca CTS-V, a zawieszenie jest tak twarde, że już dziś boimy się o stan kręgosłupa niektórych pasażerów. W studyjnym pojeździe pod maską znajdziemy blisko 6-litrowe V8 z Corvetty. Ponad 400 koni w kabriolecie to postrach dla każdej, nawet najtrwalszej fryzury. GM nie mówi jeszcze o osiągach, ale do "setki" auto będzie się rozpędzało w ok. 5 s. Podstawowe Camaro będzie napędzane silnikiem V6 i zadebiutuje najprawdopodobniej pod koniec 2008 roku. Wersja kabriolet i inne, mocniejsze odmiany (SS, 427, COPO) - rok później. Ponieważ ceny paliw psują humor Amerykanów, niewykluczone, że Camaro A.D. 2009 będzie miało w przyszłości także napęd hybrydowy (GM w Detroit obwieścił prace nad powstaniem takich konstrukcji). Czyżby więc dźwięk silnika V8 miał być imitowany przez specjalne, elektroniczne urządzenie? Obrzydliwość!
Pierwsza porcja spalin wydostająca się z wydechu Camaro cabrio robi podobne wrażenie do zbliżającej się burzy. Ale nie chcemy zamknąć dachu w obawie przed deszczem. Wręcz przeciwnie! Każde wciśnięcie pedału gazu to dźwięk o oktawę niższy i coraz bardziej złowrogi. Tak brzmią tylko samochody przygotowane z myślą o pokazach albo muscle-cary. Camaro kabriolet to jedno i drugie.
Gdy w styczniu GM prezentował nowe, otwarte Camaro podczas Detroit Auto Show, przekaz był jasny: w 2009 roku ikona amerykańskiej motoryzacji powróci na rynek. Dokładnie 40 lat po premierze pierwowzoru. Otwarta wersja Camaro SS z 1969 roku to obecnie najbardziej pożądana seria amerykańskiej legendy. Ciemnopomarańczowe nadwozie naszego "modela" to ukłon w stronę najpopularniejszego wówczas koloru Hugger Orange. Nie mogło zabraknąć też dwóch czarnych pasów wzdłuż auta. "Chcieliśmy ożywić ducha lat 60." - mówi odpowiedzialny za design Brian Smith. No cóż, patrząc na samochód, raczej trudno nie doszukać się "tematów" z Camaro rocznik 1969. Blisko 2-metrowy grill ze schowanymi reflektorami, superdługa przednia maska i przede wszystkim boczny obrys przypominający kształt butelki coca-coli. Dokładnie jak w pierwowzorze. Smith określa nowe Camaro cabrio jako łagodne rozwinięcie koncepcji oryginału z 1969 roku. "Znów można wygodnie wsiadać i wysiadać.
Auto jest szersze i przez to łatwiejsze w codziennym użyciu". Czyżby więc twórcy brali pod uwagę tylko starszych, pamiętających oryginał klientów? Podejrzewamy, że w kolejkę po nowe Camaro ustawi się raczej młodsze, dobrze sytuowane pokolenie. Faktem jest jednak, że w środku jest tak dużo miejsca, iż siedzący na tylnych fotelach mogą spokojnie rozprostować nogi (przynajmniej przy rozłożonym dachu, a tak właśnie jeździliśmy). Pierwszy bieg wchodzi z charakterystycznym kliknięciem, także układ kierowniczy wymaga trochę "pary w rękach". Nic dziwnego, przy oponach o szerokości 275 mm samochód z pewnością nie miał udawać zabawki. Zamiast "automatu" 6-biegowa skrzynia manualna z Cadillaca CTS-V, a zawieszenie jest tak twarde, że już dziś boimy się o stan kręgosłupa niektórych pasażerów. W studyjnym pojeździe pod maską znajdziemy blisko 6-litrowe V8 z Corvetty. Ponad 400 koni w kabriolecie to postrach dla każdej, nawet najtrwalszej fryzury. GM nie mówi jeszcze o osiągach, ale do "setki" auto będzie się rozpędzało w ok. 5 s. Podstawowe Camaro będzie napędzane silnikiem V6 i zadebiutuje najprawdopodobniej pod koniec 2008 roku. Wersja kabriolet i inne, mocniejsze odmiany (SS, 427, COPO) - rok później. Ponieważ ceny paliw psują humor Amerykanów, niewykluczone, że Camaro A.D. 2009 będzie miało w przyszłości także napęd hybrydowy (GM w Detroit obwieścił prace nad powstaniem takich konstrukcji). Czyżby więc dźwięk silnika V8 miał być imitowany przez specjalne, elektroniczne urządzenie? Obrzydliwość!
Chevrolet Camaro Cabrio
Najlepszym miejscem do przeżywania powrotu potężnych musclecarów będzie wnętrze odkrytej wersji Camaro - dach w górę i już można rozkoszować się dźwiękiem silnika V8!
Pierwsza porcja spalin wydostająca się z wydechu Camaro cabrio robi podobne wrażenie do zbliżającej się burzy. Ale nie chcemy zamknąć dachu w obawie przed deszczem. Wręcz przeciwnie! Każde wciśnięcie pedału gazu to dźwięk o oktawę niższy i coraz bardziej złowrogi. Tak brzmią tylko samochody przygotowane z myślą o pokazach albo muscle-cary. Camaro kabriolet to jedno i drugie.
Gdy w styczniu GM prezentował nowe, otwarte Camaro podczas Detroit Auto Show, przekaz był jasny: w 2009 roku ikona amerykańskiej motoryzacji powróci na rynek. Dokładnie 40 lat po premierze pierwowzoru. Otwarta wersja Camaro SS z 1969 roku to obecnie najbardziej pożądana seria amerykańskiej legendy. Ciemnopomarańczowe nadwozie naszego "modela" to ukłon w stronę najpopularniejszego wówczas koloru Hugger Orange. Nie mogło zabraknąć też dwóch czarnych pasów wzdłuż auta. "Chcieliśmy ożywić ducha lat 60." - mówi odpowiedzialny za design Brian Smith. No cóż, patrząc na samochód, raczej trudno nie doszukać się "tematów" z Camaro rocznik 1969. Blisko 2-metrowy grill ze schowanymi reflektorami, superdługa przednia maska i przede wszystkim boczny obrys przypominający kształt butelki coca-coli. Dokładnie jak w pierwowzorze. Smith określa nowe Camaro cabrio jako łagodne rozwinięcie koncepcji oryginału z 1969 roku. "Znów można wygodnie wsiadać i wysiadać.
Auto jest szersze i przez to łatwiejsze w codziennym użyciu". Czyżby więc twórcy brali pod uwagę tylko starszych, pamiętających oryginał klientów? Podejrzewamy, że w kolejkę po nowe Camaro ustawi się raczej młodsze, dobrze sytuowane pokolenie. Faktem jest jednak, że w środku jest tak dużo miejsca, iż siedzący na tylnych fotelach mogą spokojnie rozprostować nogi (przynajmniej przy rozłożonym dachu, a tak właśnie jeździliśmy). Pierwszy bieg wchodzi z charakterystycznym kliknięciem, także układ kierowniczy wymaga trochę "pary w rękach". Nic dziwnego, przy oponach o szerokości 275 mm samochód z pewnością nie miał udawać zabawki. Zamiast "automatu" 6-biegowa skrzynia manualna z Cadillaca CTS-V, a zawieszenie jest tak twarde, że już dziś boimy się o stan kręgosłupa niektórych pasażerów. W studyjnym pojeździe pod maską znajdziemy blisko 6-litrowe V8 z Corvetty. Ponad 400 koni w kabriolecie to postrach dla każdej, nawet najtrwalszej fryzury. GM nie mówi jeszcze o osiągach, ale do "setki" auto będzie się rozpędzało w ok. 5 s. Podstawowe Camaro będzie napędzane silnikiem V6 i zadebiutuje najprawdopodobniej pod koniec 2008 roku. Wersja kabriolet i inne, mocniejsze odmiany (SS, 427, COPO) - rok później. Ponieważ ceny paliw psują humor Amerykanów, niewykluczone, że Camaro A.D. 2009 będzie miało w przyszłości także napęd hybrydowy (GM w Detroit obwieścił prace nad powstaniem takich konstrukcji). Czyżby więc dźwięk silnika V8 miał być imitowany przez specjalne, elektroniczne urządzenie? Obrzydliwość!
Pierwsza porcja spalin wydostająca się z wydechu Camaro cabrio robi podobne wrażenie do zbliżającej się burzy. Ale nie chcemy zamknąć dachu w obawie przed deszczem. Wręcz przeciwnie! Każde wciśnięcie pedału gazu to dźwięk o oktawę niższy i coraz bardziej złowrogi. Tak brzmią tylko samochody przygotowane z myślą o pokazach albo muscle-cary. Camaro kabriolet to jedno i drugie.
Gdy w styczniu GM prezentował nowe, otwarte Camaro podczas Detroit Auto Show, przekaz był jasny: w 2009 roku ikona amerykańskiej motoryzacji powróci na rynek. Dokładnie 40 lat po premierze pierwowzoru. Otwarta wersja Camaro SS z 1969 roku to obecnie najbardziej pożądana seria amerykańskiej legendy. Ciemnopomarańczowe nadwozie naszego "modela" to ukłon w stronę najpopularniejszego wówczas koloru Hugger Orange. Nie mogło zabraknąć też dwóch czarnych pasów wzdłuż auta. "Chcieliśmy ożywić ducha lat 60." - mówi odpowiedzialny za design Brian Smith. No cóż, patrząc na samochód, raczej trudno nie doszukać się "tematów" z Camaro rocznik 1969. Blisko 2-metrowy grill ze schowanymi reflektorami, superdługa przednia maska i przede wszystkim boczny obrys przypominający kształt butelki coca-coli. Dokładnie jak w pierwowzorze. Smith określa nowe Camaro cabrio jako łagodne rozwinięcie koncepcji oryginału z 1969 roku. "Znów można wygodnie wsiadać i wysiadać.
Auto jest szersze i przez to łatwiejsze w codziennym użyciu". Czyżby więc twórcy brali pod uwagę tylko starszych, pamiętających oryginał klientów? Podejrzewamy, że w kolejkę po nowe Camaro ustawi się raczej młodsze, dobrze sytuowane pokolenie. Faktem jest jednak, że w środku jest tak dużo miejsca, iż siedzący na tylnych fotelach mogą spokojnie rozprostować nogi (przynajmniej przy rozłożonym dachu, a tak właśnie jeździliśmy). Pierwszy bieg wchodzi z charakterystycznym kliknięciem, także układ kierowniczy wymaga trochę "pary w rękach". Nic dziwnego, przy oponach o szerokości 275 mm samochód z pewnością nie miał udawać zabawki. Zamiast "automatu" 6-biegowa skrzynia manualna z Cadillaca CTS-V, a zawieszenie jest tak twarde, że już dziś boimy się o stan kręgosłupa niektórych pasażerów. W studyjnym pojeździe pod maską znajdziemy blisko 6-litrowe V8 z Corvetty. Ponad 400 koni w kabriolecie to postrach dla każdej, nawet najtrwalszej fryzury. GM nie mówi jeszcze o osiągach, ale do "setki" auto będzie się rozpędzało w ok. 5 s. Podstawowe Camaro będzie napędzane silnikiem V6 i zadebiutuje najprawdopodobniej pod koniec 2008 roku. Wersja kabriolet i inne, mocniejsze odmiany (SS, 427, COPO) - rok później. Ponieważ ceny paliw psują humor Amerykanów, niewykluczone, że Camaro A.D. 2009 będzie miało w przyszłości także napęd hybrydowy (GM w Detroit obwieścił prace nad powstaniem takich konstrukcji). Czyżby więc dźwięk silnika V8 miał być imitowany przez specjalne, elektroniczne urządzenie? Obrzydliwość!
>Legendy muscle cars powracają
>Trzy amerykańskie muscle cars
Stany Zjednoczone świętują wielki powrót prawdziwych "kulturystów": Chevroleta Camaro, Dodge'a Challengera i Forda Shelby GT. Czy samochody te mają szanse
zagościć także na Starym Kontynencie?
Lata 60. to dla USA naprawdę gorący okres. Oczywiście najważniejszym wydarzeniem dla Amerykanów bez wątpienia była wojna w Wietnamie. Ale skonstruowanie
w 1965 roku przez kierowcę wyścigowego Carolla Shelby'ego specjalnej, supermocnej wersji Forda Mustanga GT 350 także nie przeszło bez echa. 9 miesięcy później ta supermaszyna zaczęła zjeżdżać z taśmy produkcyjnej.
Bardzo szybko Shelby Mustang został autem kultowym, a konkurencja potrzebowała sporo czasu na ripostę - GM wypuścił na rynek Camaro Z28 dopiero w 1969 roku, a rok później za sprawą pojawienia się Dodge'a Hemi Chellangera ukonstytuowała się wielka, amerykańska "trójca".
Niestety, złote czasy samochodów z dużą mocą, świetnymi osiągami i... średnią trakcją nie potrwały długo. Pod koniec 1973 roku wybuchł kryzys paliwowy i Amerykanie mniej łaskawym okiem patrzyli na paliwożerne potwory.
Otrząśnięcie się z szoku zajęło bardzo dużo czasu i tak naprawdę dopiero teraz pojawiają się samochody, które w wyraźny sposób odwołują się do swoich wielkich poprzedników.
Shelby: retro aż po tylną, sztywną oś!

Challenger i Camaro to jeszcze koncepty, Shelby GT 500 można już kupić! Lista chętnych jest długa jak droga 66. Niecierpliwi dopłacają 15 tys. dolarów i... czekają trochę krócej! Choć 3-letnia produkcja została odgórnie ograniczona limitem 24 tys. sztuk, cena 42 tys. dolarów jest bardzo atrakcyjna. W zamian otrzymujemy oryginalny wygląd, 5,4-litrowe V8 z kompresorem (475 KM)
i tylny napęd ze sztywną osią - jak w pierwszym Mustangu! Jednak po przejechaniu pierwszych kilku kilometrów mamy mieszane uczucia - silnik oczywiście przyspiesza jak zbój, ale układ kierowniczy jest nieprecyzyjny, a tył pojazdu "tańczy" jak kobra, której piktogram znajduje się na grillu. W mieście auto robi znacznie lepsze wrażenie. Wszystko za sprawą gigantycznego momentu obrotowego, który bez wysiłku wprawia w ruch całą maszynerię, na końcu której zamontowano 18-calowe koła. Producent obiecuje "setkę" w 4,7 s.
Camaro: lata 60. ciągle żywe

Ostre linie, talia osy i charakterystyczny tylny słupek dachowy - wszystko jak w pierwszym Camaro z 1967 roku. I najważniejsze - choć to jeszcze koncept, tak samo ma wyglądać auto produkcyjne! Ale już dźwięk wydobywający się spod przedniej maski jest jak najbardziej realny - na luzie V8 o pojemności 6 l i mocy 400 koni brzmi tak surowo, jak smakują "Camele bez filtra", a od
4 tys. obr. dochodzi do tego ostry heavy metal! Od 2009 roku samochód będzie w ofercie GM. Wolumen produkcji to ok. 100 tys. aut rocznie, z niezależnym zawieszeniem z tyłu, rozsądnym cenowo V6 i mocnym V8. Obok coupé zapowiadany jest także kabriolet. Cena? Znacznie poniżej 65 tys. dolarów. Niestety ze względu na przepisy dotyczące ochrony pieszych auto nie trafi oficjalnie do Europy.
Challenger: bardzo bliski oryginałowi

Samochód zrobiony tylko na jednorazowy pokaz? W żadnym razie! Pod karoserią koncepcyjnego auta kryją się jak najbardziej realne hamulce, układ kierowniczy, skrzynia biegów i zawieszenie zapożyczone z Dodge'a Chargera SRT8. Pod koniec 2008 roku gotowy Challenger ma stać w salonach sprzedaży. Oto najważniejsze osiągi: 0-100 km/h w 4,7 s, droga hamowania ze "stówy" 35 m, prędkość maksymalna 279 km/h. Cena auta ma wynosić ok. 47 tys. dolarów. Czy trafi ono do Europy? No cóż, w salonie sprzedaży samochód wyglądałby ciekawie obok kompaktowego Dodge'a Calibra, ale nic nie jest wykluczone. Tak jak Camaro, również Challenger jest prawdziwym hardtop-coupé, bez środkowego słupka. Poza tym 21-calowe ogumienie w czasach hipisów byłoby nie do pomyślenia. Pod maską także nie ma miejsca na kompromisy - 6,1-litrowe V8 Hemi osiąga 425 KM, ale producent dopuszcza także możliwość 500-konnej wersji (SRT) oraz inne odmiany nadwoziowe, np. cabrio z miękkim dachem.
Stany Zjednoczone świętują wielki powrót prawdziwych "kulturystów": Chevroleta Camaro, Dodge'a Challengera i Forda Shelby GT. Czy samochody te mają szanse
zagościć także na Starym Kontynencie?
Lata 60. to dla USA naprawdę gorący okres. Oczywiście najważniejszym wydarzeniem dla Amerykanów bez wątpienia była wojna w Wietnamie. Ale skonstruowanie
w 1965 roku przez kierowcę wyścigowego Carolla Shelby'ego specjalnej, supermocnej wersji Forda Mustanga GT 350 także nie przeszło bez echa. 9 miesięcy później ta supermaszyna zaczęła zjeżdżać z taśmy produkcyjnej.
Bardzo szybko Shelby Mustang został autem kultowym, a konkurencja potrzebowała sporo czasu na ripostę - GM wypuścił na rynek Camaro Z28 dopiero w 1969 roku, a rok później za sprawą pojawienia się Dodge'a Hemi Chellangera ukonstytuowała się wielka, amerykańska "trójca".
Niestety, złote czasy samochodów z dużą mocą, świetnymi osiągami i... średnią trakcją nie potrwały długo. Pod koniec 1973 roku wybuchł kryzys paliwowy i Amerykanie mniej łaskawym okiem patrzyli na paliwożerne potwory.
Otrząśnięcie się z szoku zajęło bardzo dużo czasu i tak naprawdę dopiero teraz pojawiają się samochody, które w wyraźny sposób odwołują się do swoich wielkich poprzedników.
Shelby: retro aż po tylną, sztywną oś!

Challenger i Camaro to jeszcze koncepty, Shelby GT 500 można już kupić! Lista chętnych jest długa jak droga 66. Niecierpliwi dopłacają 15 tys. dolarów i... czekają trochę krócej! Choć 3-letnia produkcja została odgórnie ograniczona limitem 24 tys. sztuk, cena 42 tys. dolarów jest bardzo atrakcyjna. W zamian otrzymujemy oryginalny wygląd, 5,4-litrowe V8 z kompresorem (475 KM)i tylny napęd ze sztywną osią - jak w pierwszym Mustangu! Jednak po przejechaniu pierwszych kilku kilometrów mamy mieszane uczucia - silnik oczywiście przyspiesza jak zbój, ale układ kierowniczy jest nieprecyzyjny, a tył pojazdu "tańczy" jak kobra, której piktogram znajduje się na grillu. W mieście auto robi znacznie lepsze wrażenie. Wszystko za sprawą gigantycznego momentu obrotowego, który bez wysiłku wprawia w ruch całą maszynerię, na końcu której zamontowano 18-calowe koła. Producent obiecuje "setkę" w 4,7 s.
Camaro: lata 60. ciągle żywe

Ostre linie, talia osy i charakterystyczny tylny słupek dachowy - wszystko jak w pierwszym Camaro z 1967 roku. I najważniejsze - choć to jeszcze koncept, tak samo ma wyglądać auto produkcyjne! Ale już dźwięk wydobywający się spod przedniej maski jest jak najbardziej realny - na luzie V8 o pojemności 6 l i mocy 400 koni brzmi tak surowo, jak smakują "Camele bez filtra", a od4 tys. obr. dochodzi do tego ostry heavy metal! Od 2009 roku samochód będzie w ofercie GM. Wolumen produkcji to ok. 100 tys. aut rocznie, z niezależnym zawieszeniem z tyłu, rozsądnym cenowo V6 i mocnym V8. Obok coupé zapowiadany jest także kabriolet. Cena? Znacznie poniżej 65 tys. dolarów. Niestety ze względu na przepisy dotyczące ochrony pieszych auto nie trafi oficjalnie do Europy.
Challenger: bardzo bliski oryginałowi

Samochód zrobiony tylko na jednorazowy pokaz? W żadnym razie! Pod karoserią koncepcyjnego auta kryją się jak najbardziej realne hamulce, układ kierowniczy, skrzynia biegów i zawieszenie zapożyczone z Dodge'a Chargera SRT8. Pod koniec 2008 roku gotowy Challenger ma stać w salonach sprzedaży. Oto najważniejsze osiągi: 0-100 km/h w 4,7 s, droga hamowania ze "stówy" 35 m, prędkość maksymalna 279 km/h. Cena auta ma wynosić ok. 47 tys. dolarów. Czy trafi ono do Europy? No cóż, w salonie sprzedaży samochód wyglądałby ciekawie obok kompaktowego Dodge'a Calibra, ale nic nie jest wykluczone. Tak jak Camaro, również Challenger jest prawdziwym hardtop-coupé, bez środkowego słupka. Poza tym 21-calowe ogumienie w czasach hipisów byłoby nie do pomyślenia. Pod maską także nie ma miejsca na kompromisy - 6,1-litrowe V8 Hemi osiąga 425 KM, ale producent dopuszcza także możliwość 500-konnej wersji (SRT) oraz inne odmiany nadwoziowe, np. cabrio z miękkim dachem.
Legendy muscle cars powracają
Trzy amerykańskie muscle cars
Stany Zjednoczone świętują wielki powrót prawdziwych "kulturystów": Chevroleta Camaro, Dodge'a Challengera i Forda Shelby GT. Czy samochody te mają szanse
zagościć także na Starym Kontynencie?
Lata 60. to dla USA naprawdę gorący okres. Oczywiście najważniejszym wydarzeniem dla Amerykanów bez wątpienia była wojna w Wietnamie. Ale skonstruowanie
w 1965 roku przez kierowcę wyścigowego Carolla Shelby'ego specjalnej, supermocnej wersji Forda Mustanga GT 350 także nie przeszło bez echa. 9 miesięcy później ta supermaszyna zaczęła zjeżdżać z taśmy produkcyjnej.
Bardzo szybko Shelby Mustang został autem kultowym, a konkurencja potrzebowała sporo czasu na ripostę - GM wypuścił na rynek Camaro Z28 dopiero w 1969 roku, a rok później za sprawą pojawienia się Dodge'a Hemi Chellangera ukonstytuowała się wielka, amerykańska "trójca".
Niestety, złote czasy samochodów z dużą mocą, świetnymi osiągami i... średnią trakcją nie potrwały długo. Pod koniec 1973 roku wybuchł kryzys paliwowy i Amerykanie mniej łaskawym okiem patrzyli na paliwożerne potwory.
Otrząśnięcie się z szoku zajęło bardzo dużo czasu i tak naprawdę dopiero teraz pojawiają się samochody, które w wyraźny sposób odwołują się do swoich wielkich poprzedników.
Shelby: retro aż po tylną, sztywną oś!

Challenger i Camaro to jeszcze koncepty, Shelby GT 500 można już kupić! Lista chętnych jest długa jak droga 66. Niecierpliwi dopłacają 15 tys. dolarów i... czekają trochę krócej! Choć 3-letnia produkcja została odgórnie ograniczona limitem 24 tys. sztuk, cena 42 tys. dolarów jest bardzo atrakcyjna. W zamian otrzymujemy oryginalny wygląd, 5,4-litrowe V8 z kompresorem (475 KM)
i tylny napęd ze sztywną osią - jak w pierwszym Mustangu! Jednak po przejechaniu pierwszych kilku kilometrów mamy mieszane uczucia - silnik oczywiście przyspiesza jak zbój, ale układ kierowniczy jest nieprecyzyjny, a tył pojazdu "tańczy" jak kobra, której piktogram znajduje się na grillu. W mieście auto robi znacznie lepsze wrażenie. Wszystko za sprawą gigantycznego momentu obrotowego, który bez wysiłku wprawia w ruch całą maszynerię, na końcu której zamontowano 18-calowe koła. Producent obiecuje "setkę" w 4,7 s.
Camaro: lata 60. ciągle żywe

Ostre linie, talia osy i charakterystyczny tylny słupek dachowy - wszystko jak w pierwszym Camaro z 1967 roku. I najważniejsze - choć to jeszcze koncept, tak samo ma wyglądać auto produkcyjne! Ale już dźwięk wydobywający się spod przedniej maski jest jak najbardziej realny - na luzie V8 o pojemności 6 l i mocy 400 koni brzmi tak surowo, jak smakują "Camele bez filtra", a od
4 tys. obr. dochodzi do tego ostry heavy metal! Od 2009 roku samochód będzie w ofercie GM. Wolumen produkcji to ok. 100 tys. aut rocznie, z niezależnym zawieszeniem z tyłu, rozsądnym cenowo V6 i mocnym V8. Obok coupé zapowiadany jest także kabriolet. Cena? Znacznie poniżej 65 tys. dolarów. Niestety ze względu na przepisy dotyczące ochrony pieszych auto nie trafi oficjalnie do Europy.
Challenger: bardzo bliski oryginałowi

Samochód zrobiony tylko na jednorazowy pokaz? W żadnym razie! Pod karoserią koncepcyjnego auta kryją się jak najbardziej realne hamulce, układ kierowniczy, skrzynia biegów i zawieszenie zapożyczone z Dodge'a Chargera SRT8. Pod koniec 2008 roku gotowy Challenger ma stać w salonach sprzedaży. Oto najważniejsze osiągi: 0-100 km/h w 4,7 s, droga hamowania ze "stówy" 35 m, prędkość maksymalna 279 km/h. Cena auta ma wynosić ok. 47 tys. dolarów. Czy trafi ono do Europy? No cóż, w salonie sprzedaży samochód wyglądałby ciekawie obok kompaktowego Dodge'a Calibra, ale nic nie jest wykluczone. Tak jak Camaro, również Challenger jest prawdziwym hardtop-coupé, bez środkowego słupka. Poza tym 21-calowe ogumienie w czasach hipisów byłoby nie do pomyślenia. Pod maską także nie ma miejsca na kompromisy - 6,1-litrowe V8 Hemi osiąga 425 KM, ale producent dopuszcza także możliwość 500-konnej wersji (SRT) oraz inne odmiany nadwoziowe, np. cabrio z miękkim dachem.
Stany Zjednoczone świętują wielki powrót prawdziwych "kulturystów": Chevroleta Camaro, Dodge'a Challengera i Forda Shelby GT. Czy samochody te mają szanse
zagościć także na Starym Kontynencie?
Lata 60. to dla USA naprawdę gorący okres. Oczywiście najważniejszym wydarzeniem dla Amerykanów bez wątpienia była wojna w Wietnamie. Ale skonstruowanie
w 1965 roku przez kierowcę wyścigowego Carolla Shelby'ego specjalnej, supermocnej wersji Forda Mustanga GT 350 także nie przeszło bez echa. 9 miesięcy później ta supermaszyna zaczęła zjeżdżać z taśmy produkcyjnej.
Bardzo szybko Shelby Mustang został autem kultowym, a konkurencja potrzebowała sporo czasu na ripostę - GM wypuścił na rynek Camaro Z28 dopiero w 1969 roku, a rok później za sprawą pojawienia się Dodge'a Hemi Chellangera ukonstytuowała się wielka, amerykańska "trójca".
Niestety, złote czasy samochodów z dużą mocą, świetnymi osiągami i... średnią trakcją nie potrwały długo. Pod koniec 1973 roku wybuchł kryzys paliwowy i Amerykanie mniej łaskawym okiem patrzyli na paliwożerne potwory.
Otrząśnięcie się z szoku zajęło bardzo dużo czasu i tak naprawdę dopiero teraz pojawiają się samochody, które w wyraźny sposób odwołują się do swoich wielkich poprzedników.
Shelby: retro aż po tylną, sztywną oś!

Challenger i Camaro to jeszcze koncepty, Shelby GT 500 można już kupić! Lista chętnych jest długa jak droga 66. Niecierpliwi dopłacają 15 tys. dolarów i... czekają trochę krócej! Choć 3-letnia produkcja została odgórnie ograniczona limitem 24 tys. sztuk, cena 42 tys. dolarów jest bardzo atrakcyjna. W zamian otrzymujemy oryginalny wygląd, 5,4-litrowe V8 z kompresorem (475 KM)i tylny napęd ze sztywną osią - jak w pierwszym Mustangu! Jednak po przejechaniu pierwszych kilku kilometrów mamy mieszane uczucia - silnik oczywiście przyspiesza jak zbój, ale układ kierowniczy jest nieprecyzyjny, a tył pojazdu "tańczy" jak kobra, której piktogram znajduje się na grillu. W mieście auto robi znacznie lepsze wrażenie. Wszystko za sprawą gigantycznego momentu obrotowego, który bez wysiłku wprawia w ruch całą maszynerię, na końcu której zamontowano 18-calowe koła. Producent obiecuje "setkę" w 4,7 s.
Camaro: lata 60. ciągle żywe

Ostre linie, talia osy i charakterystyczny tylny słupek dachowy - wszystko jak w pierwszym Camaro z 1967 roku. I najważniejsze - choć to jeszcze koncept, tak samo ma wyglądać auto produkcyjne! Ale już dźwięk wydobywający się spod przedniej maski jest jak najbardziej realny - na luzie V8 o pojemności 6 l i mocy 400 koni brzmi tak surowo, jak smakują "Camele bez filtra", a od4 tys. obr. dochodzi do tego ostry heavy metal! Od 2009 roku samochód będzie w ofercie GM. Wolumen produkcji to ok. 100 tys. aut rocznie, z niezależnym zawieszeniem z tyłu, rozsądnym cenowo V6 i mocnym V8. Obok coupé zapowiadany jest także kabriolet. Cena? Znacznie poniżej 65 tys. dolarów. Niestety ze względu na przepisy dotyczące ochrony pieszych auto nie trafi oficjalnie do Europy.
Challenger: bardzo bliski oryginałowi

Samochód zrobiony tylko na jednorazowy pokaz? W żadnym razie! Pod karoserią koncepcyjnego auta kryją się jak najbardziej realne hamulce, układ kierowniczy, skrzynia biegów i zawieszenie zapożyczone z Dodge'a Chargera SRT8. Pod koniec 2008 roku gotowy Challenger ma stać w salonach sprzedaży. Oto najważniejsze osiągi: 0-100 km/h w 4,7 s, droga hamowania ze "stówy" 35 m, prędkość maksymalna 279 km/h. Cena auta ma wynosić ok. 47 tys. dolarów. Czy trafi ono do Europy? No cóż, w salonie sprzedaży samochód wyglądałby ciekawie obok kompaktowego Dodge'a Calibra, ale nic nie jest wykluczone. Tak jak Camaro, również Challenger jest prawdziwym hardtop-coupé, bez środkowego słupka. Poza tym 21-calowe ogumienie w czasach hipisów byłoby nie do pomyślenia. Pod maską także nie ma miejsca na kompromisy - 6,1-litrowe V8 Hemi osiąga 425 KM, ale producent dopuszcza także możliwość 500-konnej wersji (SRT) oraz inne odmiany nadwoziowe, np. cabrio z miękkim dachem.
niedziela, 4 listopada 2007
>Koncepcyjny Chevrolet Camaro ponadczasowy duch
>
GENEWA – Koncepcyjny Chevrolet Camaro Coupe debiutuje w Europie podczas tegorocznego Salonu Samochodowego w Genewie. Chevrolet Europe podjął decyzję o rozpoczęciu importu tego niesamowitego samochodu od 2009 roku.
Połączenie spektakularnego designu i świetnych osiągów sprawia, że koncepcyjny Chevrolet Camaro ucieleśnia ducha najpopularniejszych modeli coupe w historii i ponownie zdobywa rzesze fanów.
Koncepcyjny Camaro ucieleśnia osiągi i pasję, które sprawiły, że pierwsze generacje Camaro są najbardziej poszukiwanymi przez kolekcjonerów modelami. Obecnie dochodzi do tego bardziej oszczędny napęd, zaawansowane zawieszenie i współczesna stylistyka. Celem jest stworzenie sportowego coupe przyciągającego młodych ludzi przy jednoczesnym zachowaniu popularności wśród aktualnych entuzjastów.
„Miliony ludzi w każdym wieku uwielbiają Camaro”, powiedział Ed Welburn, Wiceprezes GM ds. Globalnego Designu. „Modele Camaro są piękne i zapewniają osiągi, które są wyzwaniem dla drogich, europejskich modeli GT. Są przy tym wystarczająco praktyczne, aby można było jeździć nimi na co dzień, a ich cena leży w zasięgu wielu kupujących”.
Długa maska, krótki tył i szeroki rozstaw kół koncepcyjnego Camaro nie pozostawiają wątpliwości, że to poważny samochód wyczynowy. Wrażenie to potwierdza 400-konny silnik V-8 wykonany ze stopu aluminium, sześciobiegowa, ręczna skrzynia biegów i zaawansowane niezależne zawieszenie dla wszystkich kół. Podobnie jak poprzednicy, koncepcyjny Camaro jest wystarczająco praktyczny, aby można było nim jeździć na co dzień. Wykorzystuje on rozwiązania techniczne, mające na celu oszczędność paliwa, np. Aktywne Zarządzanie Paliwem (Active Fuel Management™), polegające na odłączaniu cylindrów, co daje konsumpcję paliwa na poziomie tylko 7,8l/100km. Wielkość samochodu nie utrudnia poruszania się po mieście i parkowania, zaś z tyłu mogą usiąść dwie dorosłe osoby.
Prosty, silny design
Ze względu na historię Camaro, zespół projektantów GM wybrał stylistykę, która jest przepełnionym nowoczesnością hołdem dla oryginalnej wersji modelu. Istotnym źródłem inspiracji była wersja z 1969 roku, uznawana przez wielu za najlepszy design. Jednak w trakcie prac w Warren w stanie Michigan zespół projektantów GM bacznie przypatrywał się też najnowszej wersji modelu Corvette i samolotom, np. myśliwcowi YF-22. Poszukiwano designu, który będzie ucieleśniał ducha modelu z 1969 roku, ale jednocześnie dokona jego świeżej i współczesnej interpretacji.
„Proporcje pojazdu, długa maska i silnie zarysowane błotniki mówią – oto napędzany na tylne koła wyczynowy samochód”, stwierdził Tom Peters, Dyrektor ds. Designu samochodów wyczynowych napędzanych na tylną oś. Wyrazista osłona chłodnicy i maska podkreślają moc, zainspirowanej silnikiem modelu Corvette, jednostki V-8. Duże koła i opony, wyeksponowane hamulce i wyrazisty kształt błotników sygnalizują, że właściwości jezdne i hamulce Camaro odpowiadają olbrzymiej mocy silnika.
Kabina Camaro jest niejako zawieszona pomiędzy ostrymi kształtami błotników, co jest pomysłem zaczerpniętym z myśliwców i nowego modelu Corvette. Podobnie jak w innych modelach sportowych, jej najważniejszą cechą jest prosty i użytkowy design uzupełniony doskonałą estetyką. „Koncepcyjny Camaro to nie tylko kształt”, powiedział Peters. „Stylistyka łączy w sobie to, czego samochód ten potrzebuje, aby optymalnie działać”.
Taka sama prostota charakteryzuje wnętrze koncepcyjnego Camaro. Wskaźniki i wykończenia w kolorze pomarańczowym nawiązują do pierwszego Camaro, ale całość jest bardzo przemyślana i praktyczna, bo właśnie tego oczekują kierowcy sportowych Chevroletów.
Doskonałe osiągi
Koncepcyjny Camaro wyposażony jest w legendarny silnik V-8 najnowszej generacji. Sześciolitrowa jednostka LS2 posiada blok i głowice wykonane ze stopu aluminium. Korzysta także z systemu Active Fuel Management™, który odłącza cztery cylindry, gdy obciążenie silnika jest niewielkie. Moc jednostki to 400 koni mechanicznych, przy czym konsumpcja paliwa to tylko 7,8l/100km.
Sześciobiegowa, ręczna skrzynia biegów koncepcyjnego Camaro posiada tak
dobrane przełożenia, aby umożliwiały agresywne przyspieszanie, pewne wyprzedzanie i włączanie się do ruchu oraz wydajną jazdę przy prędkościach autostradowych.
Nowoczesne samochody sportowe to nie tylko szybkość na prostych odcinkach, dlatego koncepcyjny Camaro otrzymał zaawansowany układ jezdny. Niezależne zawieszenie z przodu i z tyłu wykorzystuje progresywne resory śrubowe i amortyzatory gazowe. Wentylowane 14-calowe tarcze hamulcowe, zapewniają doskonałe hamowanie w każdych warunkach. Osiągi i wygląd uzupełniają pięcioramienne felgi z lekkich stopów, 21-calowe z przodu i 22-calowe z tyłu.









Specyfikacja:
GENEWA – Koncepcyjny Chevrolet Camaro Coupe debiutuje w Europie podczas tegorocznego Salonu Samochodowego w Genewie. Chevrolet Europe podjął decyzję o rozpoczęciu importu tego niesamowitego samochodu od 2009 roku.
Połączenie spektakularnego designu i świetnych osiągów sprawia, że koncepcyjny Chevrolet Camaro ucieleśnia ducha najpopularniejszych modeli coupe w historii i ponownie zdobywa rzesze fanów.
Koncepcyjny Camaro ucieleśnia osiągi i pasję, które sprawiły, że pierwsze generacje Camaro są najbardziej poszukiwanymi przez kolekcjonerów modelami. Obecnie dochodzi do tego bardziej oszczędny napęd, zaawansowane zawieszenie i współczesna stylistyka. Celem jest stworzenie sportowego coupe przyciągającego młodych ludzi przy jednoczesnym zachowaniu popularności wśród aktualnych entuzjastów.
„Miliony ludzi w każdym wieku uwielbiają Camaro”, powiedział Ed Welburn, Wiceprezes GM ds. Globalnego Designu. „Modele Camaro są piękne i zapewniają osiągi, które są wyzwaniem dla drogich, europejskich modeli GT. Są przy tym wystarczająco praktyczne, aby można było jeździć nimi na co dzień, a ich cena leży w zasięgu wielu kupujących”.
Długa maska, krótki tył i szeroki rozstaw kół koncepcyjnego Camaro nie pozostawiają wątpliwości, że to poważny samochód wyczynowy. Wrażenie to potwierdza 400-konny silnik V-8 wykonany ze stopu aluminium, sześciobiegowa, ręczna skrzynia biegów i zaawansowane niezależne zawieszenie dla wszystkich kół. Podobnie jak poprzednicy, koncepcyjny Camaro jest wystarczająco praktyczny, aby można było nim jeździć na co dzień. Wykorzystuje on rozwiązania techniczne, mające na celu oszczędność paliwa, np. Aktywne Zarządzanie Paliwem (Active Fuel Management™), polegające na odłączaniu cylindrów, co daje konsumpcję paliwa na poziomie tylko 7,8l/100km. Wielkość samochodu nie utrudnia poruszania się po mieście i parkowania, zaś z tyłu mogą usiąść dwie dorosłe osoby.
Prosty, silny design
Ze względu na historię Camaro, zespół projektantów GM wybrał stylistykę, która jest przepełnionym nowoczesnością hołdem dla oryginalnej wersji modelu. Istotnym źródłem inspiracji była wersja z 1969 roku, uznawana przez wielu za najlepszy design. Jednak w trakcie prac w Warren w stanie Michigan zespół projektantów GM bacznie przypatrywał się też najnowszej wersji modelu Corvette i samolotom, np. myśliwcowi YF-22. Poszukiwano designu, który będzie ucieleśniał ducha modelu z 1969 roku, ale jednocześnie dokona jego świeżej i współczesnej interpretacji.
„Proporcje pojazdu, długa maska i silnie zarysowane błotniki mówią – oto napędzany na tylne koła wyczynowy samochód”, stwierdził Tom Peters, Dyrektor ds. Designu samochodów wyczynowych napędzanych na tylną oś. Wyrazista osłona chłodnicy i maska podkreślają moc, zainspirowanej silnikiem modelu Corvette, jednostki V-8. Duże koła i opony, wyeksponowane hamulce i wyrazisty kształt błotników sygnalizują, że właściwości jezdne i hamulce Camaro odpowiadają olbrzymiej mocy silnika.
Kabina Camaro jest niejako zawieszona pomiędzy ostrymi kształtami błotników, co jest pomysłem zaczerpniętym z myśliwców i nowego modelu Corvette. Podobnie jak w innych modelach sportowych, jej najważniejszą cechą jest prosty i użytkowy design uzupełniony doskonałą estetyką. „Koncepcyjny Camaro to nie tylko kształt”, powiedział Peters. „Stylistyka łączy w sobie to, czego samochód ten potrzebuje, aby optymalnie działać”.
Taka sama prostota charakteryzuje wnętrze koncepcyjnego Camaro. Wskaźniki i wykończenia w kolorze pomarańczowym nawiązują do pierwszego Camaro, ale całość jest bardzo przemyślana i praktyczna, bo właśnie tego oczekują kierowcy sportowych Chevroletów.
Doskonałe osiągi
Koncepcyjny Camaro wyposażony jest w legendarny silnik V-8 najnowszej generacji. Sześciolitrowa jednostka LS2 posiada blok i głowice wykonane ze stopu aluminium. Korzysta także z systemu Active Fuel Management™, który odłącza cztery cylindry, gdy obciążenie silnika jest niewielkie. Moc jednostki to 400 koni mechanicznych, przy czym konsumpcja paliwa to tylko 7,8l/100km.
Sześciobiegowa, ręczna skrzynia biegów koncepcyjnego Camaro posiada tak
dobrane przełożenia, aby umożliwiały agresywne przyspieszanie, pewne wyprzedzanie i włączanie się do ruchu oraz wydajną jazdę przy prędkościach autostradowych.
Nowoczesne samochody sportowe to nie tylko szybkość na prostych odcinkach, dlatego koncepcyjny Camaro otrzymał zaawansowany układ jezdny. Niezależne zawieszenie z przodu i z tyłu wykorzystuje progresywne resory śrubowe i amortyzatory gazowe. Wentylowane 14-calowe tarcze hamulcowe, zapewniają doskonałe hamowanie w każdych warunkach. Osiągi i wygląd uzupełniają pięcioramienne felgi z lekkich stopów, 21-calowe z przodu i 22-calowe z tyłu.
Koncepcyjny Chevrolet Camaro: ponadczasowy duch
- Nowoczesna interpretacja klasycznego, sportowego coupe
- Spektakularny design, doskonałe osiągi
- Import nowej wersji do Europy już w 2009 roku









Specyfikacja:
| Rodzaj pojazdu: | dwudrzwiowe, czteroosobowe sportowe coupe z napędem na tylne koła |
| Rozstaw osi (cale / mm): | 110,5 / 2806 |
| Długość (cale / mm): | 186,2 / 4730 |
| Szerokość (cale / mm): | 79,6 / 2022 |
| Wysokość (cale / mm): | 53 / 1344 |
| Rozstaw kół (cale / mm): | 63,8 / 1620 przód; 63,3 / 1607 tył |
| Silnik: | 6,0-L V-8 LS-2, 400 KM / 298 Kw, system Active Fuel Management™ |
| Skrzynia biegów: | sześciobiegowa, ręczna T56 |
| Zawieszenie: | niezależne: z przodu kolumny MacPhersona, z tyłu wielowahaczowe, progresywne resory śrubowe, amortyzatory gazowe |
| Hamulce: | tarczowe, 14-calowe rotory, czterotłoczkowe zaciski |
| Koła: | Aluminiowe, 21 cali z przodu, 22 cale z tyłu |
| Opony: | 275/30R21 z przodu, 305/30R22 z tyłu |
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














