środa, 20 lutego 2008

Vademecum Dziennikarza

Na stronach wielu serwisów można znaleźć tzw. NEWSY. Mimo iż jest to bardzo ciekawa forma wzbogacenia strony, nie do wybaczenia jest często spotykany brak jakiegokolwiek warsztatu dziennikarskiego. Brak znajomości zasad redagowania wiadomości
czyni je często niejasnymi...

Nikt nie wymaga od webmastera hobbystycznego serwisu, aby był
dziennikarzem. Jednakże powinien on znać podstawy dziennikarstwa.
W przypadku NEWSÓW będą to podstawy redagowania depesz - krótkich
informacji o jakimś wydarzeniu z kraju i świata.

Podstawą jest zasada zwięzłego wstępu (tzw. leadu) napisanego wg
formy: CO? GDZIE? KIEDY? KTO TO POWIEDZIAŁ? Następnie wiadomość
rozwijamy, nie zapominając o drugiej zasadzie: "No i co z tego",
czyli dlaczego jest to ważne.

No i tytuł. Tytuł jest tym, co skłoni czytelnika do przeczytania
reszty. Tytuł ma przede wszystkim zwięźle oddać treść depeszy lub
ją zasygnalizować(...).

Czyli umiemy już pisać depesze? NIE, to był tylko wstęp do teorii
- rzucone hasła.

Cytaty zostały wybrane z książki Jana Strupczewskiego Vademecum
dziennikarza. Strupczewski od 1993 roku jest korespondentem w
warszawskim biurze agencji Reutera. Czy muszę informować, że
Reuters to największa agencja prasowa na świecie? Sądzę, że w
świetle powyższych faktów możemy zaufać słowu autora książki.

W Vademecum dziennikarza, oprócz podstaw redagowania depesz,
wywiadów i raportów rynkowych, znajdziemy wiele interesujących
dodatków. Historia Reutera i Polskie prawo prasowe to dodatki,
które mi najbardziej przypadły do gustu.

Autor przedstawia nam również teorię cykli gospodarczych oraz
polityki makroekonomicznej i wskaźników gospodarczych. Te działy
są wyjątkowo przydatne dla osób amatorsko zajmujących się sprawą
gospodarki krajowej, a w szczególności dla osób piszących o tym.

Nie zabrakło miejsca na codzienność pracy dziennikarza. Dowiemy
się więc jak przygotować się na wyjazdy, do pracy w
niebezpiecznych warunkach, na wywiady itp.

Obok tych ogólnych tematów Vademecum dziennikarza zawiera zasady
pracy dla Reutera i "specyfikację" ideału dziennikarza Reutera.
Pozwala nam to mniej więcej wyobrazić sobie jak wygląda praca dla
największej agencji prasowej na świecie.

Książka jest napisana rzeczowo, bez zbędnego rozpisywania się.
Autor używa dosyć przystępnego języka (może z wyjątkiem teorii
gospodarki:)). Tak, jak sugerowałem na początku recenzji, książkę
polecam przede wszystkim webmasterom redagującym NEWSY na swoich
stronach. Pamiętajcie, że jakość prezentowanych tekstów jest
najważniejszym miernikiem Waszego profesjonalizmu.



Autor: Piotr Majewski.
Specjalizuje się w e-biznesie i marketingu internetowym od 1998 roku. Jest redaktorem CzasNaE-Biznes. Pod takim samym tytułem została wydana jego książka o e-biznesie.

Zaprojektował od strony merytorycznej największy program szkoleniowy z zakresu e-biznesu w Polsce - FIRMA XXI WIEKU - z którego skorzystało 1900 osób.

Należą do niego również system mailingowy impleBOT.pl, oraz platformy sprzedające szkolenia e-learningowe (Ekademia.pl) i szablony stron www (WebHandel.pl).

Komunikacja w ebiznesie

Odpowiednia komunikacja z klientami, firmami współpracującymi i
resztą środowiska to jeden z podstawowych czynników sukcesu.
Zbudowanie więzi z klientem opartej na zaufaniu powinno być Twoim
priorytetem.

Zaufanie rodzi stałych klientów, klientów, którzy wielokrotnie
skorzystają z Twojej oferty. Powszechną prawdą jest, że stały
klient to najlepszy klient. Przyczyna jest bardzo prozaiczna,
stałego klienta jest dużo łatwiej = taniej przekonać do kupienia
Twojego produktu czy skorzystania z usług, a co za tym idzie -
masz więcej pieniędzy na inne rzeczy. Poza tym stały klient to
zawsze mniej reklamacji.

Zaufanie można osiągnąć tylko poprzez bezpośrednią komunikację.
Nie załatwi tego nawet najlepsza reklama, nie załatwi tego strona
www - tylko korespondencja i telefon.

Rozróżniamy dwa typy takiej komunikacji budującej więzi pomiędzy
klientem a Tobą.


  • Newsletter/ e-zin to forma "hurtowa" o trochę gorszych
    wynikach, niż...

  • Odpowiedzi listowne/ telefoniczne na prośby, krytyki,
    pytania i propozycje klientów i reszty środowiska.

Dzisiaj zajmiemy się tą drugą formą. Umiejętność radzenia sobie z
listami i telefonami od klientów musisz zdobyć poprzez
doświadczenie. Jest wiele poradników, jak ten który właśnie
czytasz, ale one pokazują Ci tylko podstawy. Trening czyni
mistrza.

Trening treningiem, ale zaczynając go bez pojęcia jak się do tego
zabrać, możesz złapać kontuzję (czyt. zrujnować swoją reputację).
A dobrą reputację bardzo trudno odzyskać. Dlatego niezbędne jest
abyś, jeszcze przed wzięciem udziału w grze, poznał jej zasady
lub raczej sprawdzone zagrania.

Wychodząc z tego, co sprawdzone, ryzyko klęski jest dużo mniejsze.
Wyciągając konstruktywne wnioski z doświadczenia, "ryzyko" sukcesu
zwiększa się dążąc do 100%.

Nie będzie dużym błędem jeśli stwierdzimy, że komunikacja
biznesowa to zazwyczaj forma negocjacji. Gdy ktoś składa
reklamację - negocjujesz z nim, gdy ktoś mówi Ci co źle robisz -
wyjaśniając mu swój punkt widzenia, negocjujesz z nim itd.

Jako swój nadrzędny cel postaw sobie wykształcenie, albo raczej
poznanie, swojego Własnego Stylu Negocjowania (WSN). Elizabeth M.
Christopher w swojej książce "Umiejętność Negocjowania w
Biznesie" rozróżnia cztery typy negocjatorów wg ich WSN.


  • innowator - cechuje go pewność odniesienia sukcesu;
    proponowanie wielu rozwiązań w oparciu o opracowania swoje i
    innych; zadaje konkretne pytania, wymagające szczegółowych
    odpowiedzi i uważnie słucha tych odpowiedzi; dąży do
    kompromisów; często postrzegany jako marzyciel.

  • negocjator komunikatywny - zamiast przejść od razu do
    negocjacji, buduje ciepłą i przyjacielską atmosferę; często
    kieruje się emocjami i nie ukrywa ich; pozwala oponentowi na
    własne stanowisko i wpływ na końcowe postanowienia;
    postrzegany jako człowiek sentymentalny.

  • negocjator proceduralny - dokładnie planuje negocjacje -
    przygotowuje strategię i stara się odgadnąć reakcję oponenta;
    nie odchodzi od spraw istotnych; nie zwraca uwagi na uczucia;
    zawsze działa zgodnie z przepisami i faktami; wolno podejmuje
    decyzję - najpierw wszystko przemyślą; postrzegany jako
    człowiek drobiazgowy i biurokratyczny.

  • negocjator energiczny - typowy biznesmen; zawsze rzeczowy i
    zmierzający do szybkiego rozwiązania; zadaje dużo pytań, dla
    otrzymania jasnego obrazu sytuacji; uważa na ukryte znaczenia
    w wypowiedziach oponenta; błyskawicznie podejmuje decyzje;
    interesuje go tylko praktyczne rozwiązanie; skłonny do
    kompromisów dających mu przewagę w przyszłości; polega tylko
    na spisanych porozumieniach; postrzegany jako osoba twarda i
    agresywna.

To jest ogólne przedstawienie tematu, które jednak dobrze
prezentuje ideologię.

Zainteresowanych zapraszam do lektury tej wyjątkowej książki,
zawierającej ponadto mnóstwo testów i praktycznych ćwiczeń.

Gdy już uświadomisz sobie i zdecydujesz, który styl jest dla
Ciebie najwygodniejszy, będzie Ci łatwiej poradzić sobie z
klientami. Wszystkie style są skuteczne w większości przypadków.
Najlepiej, na podstawie jednego z tych czterech, opracować sobie
swój WSN łączący jednak to, co najlepsze dla Ciebie ze wszystkich
przedstawionych. Pamiętaj, że najlepszy styl to ten, z którym
czujesz się swobodnie.

Czas na praktyczne porady postępowania z różnymi typami listów/
telefonów. Gdy ktoś:

... czytaj dalej

Jak podniesc wartosc domeny

Mam kilka domen i chciałbym się dowiedzieć czy ich pozycjonowanie ma duży wpływ na to czy ktoś je kupi? Jak pozycjonować domenę? Chodzi i o wpływ pozycjonowania na jej wartość.

Nie jestem fanem zarabiania na kupowaniu domen i próbie ich sprzedaży, ale jest to biznes jak każdy inny. Postaw jakiś ciekawy serwis pod tą domeną, to będzie Ci ją łatwiej sprzedać. Będzie na niej jakiś ruch.

Możesz też po prostu stworzyć
... czytaj dalej


wtorek, 12 lutego 2008

AIR FORCE ONE Dzieje Prezydentow USA i ich samolotow

Kenneth T. Walsh
AIR FORCE ONE DZIEJE PREZYDENTÓW USA I ICH SAMOLOTÓW

cena: 34,32 zł (9 % rabatu)

Wyd.:Magnum
ISBN: 8385852948
Liczba stron: 226
Wymiary: 164x235
Oprawa: miękka
Data wprowadzenia: 10-01-2004


Książka Kennetha T. Walsha o podróżach na pokładzie Air Force One jest napisana z dziennikarską pasją i erudycją godną zawodowego historyka. Autor podaje wiele nieznanych faktów i opowiada wiele nieznanych historii. Czytelnik może zajrzeć za kulisy, do sanktuarium władzy prezydentów. Fascynująca historia. Zdumiewające jak duża część prezydenckiej historii powstała w powietrzu. Jako enklawa prezydenta Air Force One dorównuje Białemu Domowi.

100 uczonych odkrywcow i wynalazcow ktorzy zmienili swiat

Jon Balchin
100 uczonych, odkrywców i wynalazców, którzy zmienili świat


cena: 30,86 zł (9 % rabatu)

Wyd.:Świat Książki
ISBN: 83-247-0081-1
Liczba stron: 312
Wymiary: 161x239
Oprawa: miękka
Data wprowadzenia: 20-05-2006


Biografie 100 uczonych od czasów dawnych do współczesności (m.in. Archimedes, Bell, Maria Curie-Skłodowska, da Vinci, Einstein). Każda notka zawiera klarowny wykład ich osiągnięć wraz z najważniejszymi pracami, wzbogacony wieloma ciekawostkami i anegdotami.

100 tyranow dyktatorow i despotow

Cawthorne Nigel
100 tyranów, dyktatorów i despotów

cena: 29,87 zł (9 % rabatu)

Wyd.:Świat Książki
ISBN: 83-7391-956-2
Liczba stron: 256
Wymiary: 160x240
Oprawa: miękka
Data wprowadzenia: 05-01-2007



100 złowrogich postaci przedstawionych w kolejności chronologicznej, od starożytności do dziś - biogramy, ciekawostki, tło historyczne, zestawienia dat - od Echnatona po Kadafiego. Okrutnicy, jak Milosević, paranoicy jak Hitler, fanatycy religijni jak Torquemada czy Katarzyna Medycejska. Rządzili w każdej epoce i na wszystkich kontynentach, choć nie zawsze oficjalnie. Portrety ludzi, których nazwiska budzą grozę, a których nie da się wymazać z dziejów świata, to jednocześnie sto wstrząsających epizodów historii ludzkości, nie zawsze zamkniętych.

niedziela, 3 lutego 2008

>Stare rajdy samochodowe nieustraszonych kierowcow.

>Współczesny świat WRC tak ma się do rajdów sprzed pół wieku jak lot biznesklasą w Airbusie do prowadzenia Messerschmitta.

Niby chodzi o to samo - rywalizację na krawędzi ryzyka - ale dawniej było znacznie trudniej niż dziś. Dlaczego zwycięzcy legendarnych rajdów Carrera Panamericana i Mille Miglia weszli do panteonu sław? Bo byli - bez żadnej przesady - nieustraszeni.

Hershel McGriff. Zawód: kierowca rajdowy i wyścigowy. Na karku 79 lat, na koncie wagon pucharów za zwycięstwa w NASCAR. Dziadunio McGriff w wyścigach na owalnym torze był arcymistrzem: 34 razy stawał na najwyższym stopniu podium, 96 razy był w pierwszej piątce i 145 razy zakwalifikował się do dziesiątki najlepszych. Jego kariera zaczęła się w 1950 roku, kiedy za kierownicą zwyczajnego Oldsmobile'a 88 wygrał Carrera Panamericana - rajd, który wymyślono, żeby Meksyk "przybliżyć" do Ameryki.

Na przełomie lat 40. i 50. nikt jeszcze nie myślał o wspaniałych plażach Cancun, a południowy sąsiad USA znajdował się na cywilizacyjnych antypodach. Meksykanie wybudowali więc bity trakt Carrera Panamericana przebiegający z północy na południe i dla wypromowania tej cywilizacyjnej zdobyczy postanowili zorganizować rajd samochodowy.

W 1950 roku na start zgłosiło się 120 śmiałków. Wystartowali z Juarez, żeby po sześciu dniach i przejechaniu aż 3200 km skończyć piekielną walkę w El Ocotal. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, Carrera niewiele odbiegała od pustynnego Dakaru. Trzeba było pokonywać co najmniej 500 kilometrów dziennie, co wcale nie było łatwe. Trasa rajdu przebiegała po zapyziałych szutrowych drogach pełnych dziur i wałęsających się dzikich zwierząt, na wysokości od jednego do trzech tysięcy metrów nad poziomem morza. Tak wysoko samochody traciły moc i krztusiły się na podjazdach - ich silnikom po prostu brakowało tlenu. Żeby dało się jechać, trzeba było ciągle wymieniać świece i podkręcać zapłon. Z kolei szutrowe nawierzchnie z ubitego naprędce wulkanicznego pyłu błyskawicznie niszczyły opony. Komplet starczał tylko na 1 tysiąc kilometrów oszczędnej jazdy, potem gumy można było wyrzucić do rowu. Dzieła zniszczenia dopełniał gęsty kurz atakujący precyzyjne mechanizmy i olbrzymia różnica temperatur: w Juarez panował 35-stopniowy upał, a w górach zdarzały się przymrozki.

Ciśnienie i stres wykańczały kierowców. Za rajdem nie podążała karawana lotnych serwisów, dlatego pierwszą Carrerę ukończyło zaledwie 47 załóg. Hershel McGriff wygrał przypadkiem, mimo urwanej miski olejowej. Silnik żółtego "Oldsa" romantycznie ozdobionego czerwonymi różami zgasł, kiedy sędzia odmachiwał flagą jego zwycięstwo. Hershel na przejechanie trzech tysięcy kilometrów potrzebował zaledwie 27,5 godziny, co znaczy, że uzyskał średnią prędkość na poziomie 116 km/h. Mało? Zaznaczam, to prędkość ŚREDNIA, podobną - według obecnych standardów FIA - osiągają zawodnicy mistrzostw Europy.

Morderczy i piekielny, groźny i szalony - tak o Carrera Panamericana pisały ówczesne gazety. To wystarczyło za najlepszą reklamę, w następnych edycjach startowały już rajdowe sławy. Wśród nich Karl Kling - rajdowiec naturszczyk. Przed II wojną światową Niemiec był kancelistą u Mercedesa, potem naprawiał myśliwce bojowe, a swój rajdowy talent pokazał dopiero w późnych latach 40. W Carrera Panamericana startował w 300 SL "Gullwing" - supersamochodzie wyczynowym Mercedesa z drzwiami unoszonymi ku górze. W 1952 roku Kling zgarnął główną nagrodę 17 tysięcy dolarów, mimo pechowego zderzenia z sępem. Przy prędkości 160 kilometrów na godzinę wielkie ptaszysko wbiło się do kabiny "jaskółki", boleśnie raniąc pilota i samego Klinga. Niemiec, który wyszedł z wypadku z pokiereszowaną twarzą, okazał się twardzielem - kazał przyspawać metalową kratę osłaniającą szybę i pojechał dalej. Sędziowie wyliczyli, że na jednym z odcinków rozpędził się do 218 km na godzinę, nic więc dziwnego że Mercedes rozłożył konkurencję na łopatki. "Gullwingowi" nie dały rady Ferrari, Lancie, Jaguary i Gordini, nie mówiąc już o stadzie ciężkich amerykańskich Cadillaków, Dodge'ów, Fordów czy Oldsmobile'ów.

Oprócz Klinga w Carrera Panamericana brali udział wszyscy liczący się kierowcy lat 50.: Carroll Shelby, Alberto Ascari, Juan Manuel Fangio czy Phil Hill (ojciec Dereka Hilla, który w 2003 roku brał udział w wyścigach F3000). Wśród VIP-ów nie brakowało arystokratycznych ekscentryków. W 1952 roku w rajdzie rywalizował książę von Metternich, miły pan z nienagannymi manierami (w cywilu meksykański importer VW) i fanatyk prędkości. Wystartował lekkim Porsche 356 z silnikiem 1,5 litra i w klasyfikacji generalnej zajął dobre ósme miejsce.

Była prędkość, były też ofiary. Często śmiertelne - w tamtych czasach, delikatnie mówiąc, ratownictwo nie stało na najwyższym poziomie. Nie było hydraulicznych siłowników i wielkich nożyc do blachy, a w razie kraksy pogniecioną karoserię przecinano siekierami. W Carrera Panamericana z życiem pożegnał się włoski kierowca Felice Bonetto, Meksykanie Estrada "Ché" Menocal i Santos Diaz, pilot Ford Robinson, a także kilku kibiców. W 1955 roku, po rozegraniu zaledwie pięciu edycji, rajd już się nie odbył. Stało się tak trochę z konieczności - w tym samym roku doszło do jednej z największych tragedii w historii sportu samochodowego: rozpędzony Mercedes zabił na trybunach w Le Mans 80 osób. W tak niedobrej atmosferze Carrera, też z duszami na sumieniu, nie miała szans. Impreza znikła z kalendarzy na długie ćwierć wieku.

Odrodziła się dopiero w 1980 roku jako rajd oldtimerów (tych trochę szybszych). Pod względem trudności nie da się go porównywać do Carrery z lat 50., ale dojechanie do mety, to nadal nie lada sztuka. Przekonali się o tym muzycy zespołu Pink Floyd, którzy zapragnęli poczuć dreszczyk rajdowych emocji. Choć byli amatorami i jechali ostrożnie, dostali mocno w skórę. Lider Floydów David Gilmour zaliczył poważny wypadek, a do mety udało się dojechać tylko perkusiście Nickowi Masonowi. W roku 1991 ekipa Floydów nagrała muzykę do pierwszego filmu dokumentującego Carrerę. Zespół nie musiał szukać inspiracji - mimo "dzwonu" Gilmour był rajdem zachwycony.

Klimat Panamericany może poczuć każdy. Edycja 2006 startuje dopiero 21 października. Jeszcze można się zgłosić.

Carrera - czym można się ścigać

Organizatorzy dopuszczają do startu wiele samochodów, ale pierwszeństwo mają oryginały z lat 1950-54. Dla wyrównania szans oldtimery dzielone są na klasy: Turismo de Produccion (numery od 2 do 99; samochody z silnikami cztero-, sześcio- lub ośmiocylindrowymi, z karoseriami z epoki, bez możliwości zastosowania ramy przestrzennej), Turismo Mayor (numery 100-149; samochody z silnikami cztero- lub sześciocylindrowymi wyprodukowane w latach 1940-1954; mogą mieć wentylowane hamulce tarczowe i nowoczesne skrzynie biegów), Sport Menor (numery od 150 do 199, dopuszczone wszystkie samochody sportowe włącznie z prototypami) i Sport Mayor (auta numerowane od 200 do 249, oryginały lub ich repliki, z silnikami o pojemności od 2 do 5 litrów, dopuszczone także silniki nowe). W rajdzie mogą też uczestniczyć samochody historyczne z innych lat, które także podzielono na klasy (Historica A, B oraz C). Na meksykańskich bezdrożach spotyka się Austiny Healeye, Alfy Romeo Giulie, Volvo PV 544, VW Karmann Ghia, Triumphy, a nawet popularne Renault Dauphine, Citroeny DS19 i Fiaty 1100.

Rajdy po włosku

Wzorem dla pierwszej Carrera Panamericana były słynne rajdy-maratony rozgrywane we Włoszech: Targa Florio i Mille Miglia. Pierwszy ma ponad stuletni rodowód i odbywał się tylko z dwoma przerwami na wojny światowe. Drugi, organizowany w latach 1927-57, błyskawicznie zyskał sławę najtrudniejszej imprezy Starego Kontynentu.

Obydwa rajdy były imprezami morderczymi dla samochodów i ich kierowców. Głównie z powodu dystansu - Targa Florio już w roku 1906 liczył aż 446 km, a Mille Miglia, jak na to wskazuje nazwa (po włosku "tysiąc mil"), odbywał się na trasie długości 1500 km z Brescii do Rzymu. Dziś w Targa Florio i Mille Miglia startują oldtimery, ale obydwa rajdy mają swoje odpowiedniki w mistrzostwach Włoch. Targa Florio to teraz Rajd Sycylii, a mianem "Mille Miglia" określa się jedną z rund mistrzostw Europy.