piątek, 25 stycznia 2008

>Lotus Exige Sprint Reaktywacja

>Lotus przedstawił model Exige Sprint odwołujący się do modelu Elan Sprint z początku lat siedemdziesiątych. Jak sama nazwa wskazuje największą zaletą samochodu ma być jego przyspieszenie.

Wszystkie dotychczasowe samochody Lotusa konstruowane były z myślą o krętych drogach (i torach). Ta filozofia jest obecna od samego początku, od modelu Lotus Seven i widać ją dobrze także w obecnej ofercie firmy. Prędkość maksymalna nigdy nie miała dla inżynierów z Lotusa większego znaczenia, ważniejszy był sprint.

Lotus Elan produkowany był od 1962 do 1975. W roku 1971 zaprezentowano go w wersji Sprint. Mimo ledwie 126 KM* uzyskiwanych z pojemności 1,6 l., przyspieszał do 60 mil/h w 6,7 s. Nawet dziś jest to wynik nie do pogardzenia, a w tamtych czasach była to prawdziwa rakieta. Do tego modelu odwołali się twórcy najnowszego Lotusa.

Nowy Sprint, będący wersją modelu Exige jest w pełni godnym następcą swojego przodka. Jego silnik o pojemności 1,8 litra dzięki doładowaniu uzyskuje 238 KM*, co pozwala na przyspieszenie do 60 mil/h w 4 s. Po dziesięciu sekundach od startu zatrzymanego wskazówka osiąga 160 km/h i pnie się w górę aż do 235 km/h. Jednak Exige Sprint, podobnie jak (niemal) wszystkie Lotusy nie jest panem autostrad, a raczej królem zakrętów.

Podobnie jak w Elanie Sprint malowanie jest trójbarwne. Dwa kolory, żółty i biały oddzielone są brązowym paskiem z nazwą modelu. Nowy Sprint na pewno stanie się gratką dla kolekcjonerów, jednak i oni muszą się pospieszyć, gdyż powstanie on jedynie w 40 egzemplarzach. Cena wynosząca 42 550 funtów jest zachęcająca i jedynie o dwa i pół tysiąca wyższa od ceny modelu podstawowego.


* moc mierzona wg norm brytyjskich. W związku z wątpliwościami na forum poniżej przedstawiono różnicę w sposobie obliczania jednostek mocy.

BHP (nazwa historyczna: British Horsepower, w Polsce zwana czasem Koniem Parowym; obecnie częściej spotykane rozwinięcie: Break Horepower - moc wyrażona w jednostkach angielskich) = 33 000 ft.lb/min (stopa funt/min) = 745,7 W

KM (moc wyrażona w jednostkach metrycznych) = 75 kg.m/s = 735,5 W

>Reaktywacja Muscle Cars

>Wszystko zaczęło się w 2004 roku od powrotu stylowego Forda Mustanga. Przepis na sukces był prosty - najlepsze motoryzacyjne emocje sprzed lat opakowano w nowoczesną technikę. Tę samą drogę wybrał Dodge.

Amerykańscy dilerzy Dodge'a zaczęli 3 grudnia zbierać zamówienia na nowego Challengera. Pierwszego dnia zebrali ich 4,3 tys., a drugiego ponad 6 tys. To oznacza, że pierwsza partia samochodów (5 tys. sztuk) rozeszła się w dwa dni. Z każdym dniem chętnych na samochód jest coraz więcej. Trudno się dziwić. Auto ma silnik 6,1 V8 HEMI o mocy 430 KM, napęd na tylne koła i nadwozie w stylu futurystycznego retro nawiązujące do kultowego przodka. Wszystko za niecałe 38 tys. dol. Najtańszy Mustang kosztuje dwa razy mniej, ale ma silnik V6 i dwa razy mniej koni. Wersję V8 można kupić już za niecałe 26 tys. dol., ale pod maską wciąż będzie "tylko" 300 KM. Plus dla Dodge'a.

Albo Challenger, albo Mustang - oto dylemat fanów muscle cars. Ale już niedługo. W 2009 roku pojawi się na rynku Chevrolet Camaro. Wersja seryjna nie będzie się prawie różniła od prototypu pokazanego na początku zeszłego roku w Detroit. Pod maską, jakże by inaczej, V-ósemka o mocy 400 KM. Też jest napęd na tylne koła i design jednoznacznie nawiązujący do słynnego przodka. Klienci będą mieli do wyboru silniki V6 i V8 oraz skrzynie automatyczne i manualne. Amerykanie już się nie mogą doczekać nowego Chevy'ego. W internecie działa ponad tysiąc fanklubów Camaro, a według raportu Online America słowo "Camaro" jest jednym z najpopularniejszych słów wpisywanych do wyszukiwarek w kategorii samochodów. Cena? Chevy obiecuje, że będzie konkurencyjna w stosunku do Mustanga. Trzymamy za słowo.

Muscle cars były produkowane na przełomie lat 60. i 70. głównie przez amerykańskie firmy. Tym mianem określało się wielkie coupé z napędem na tylne koła i silnikiem V8. Najsłynniejsze auta tego typu to właśnie Challenger, Mustang i Camaro. Z czasem jednak te modele zaczęły tyć, stawały się coraz bardziej racjonalne, uładzone, nudne. Przybierały coraz dziwniejsze kształty, przypominały słynnych poprzedników tylko z nazwy i tak naprawdę stały się ich parodiami. Gdzieś się ulotnił ich charakter, osobowość, styl. Na szczęście pojawił się Mustang i pokazał, że warto reaktywować muscle cars. Dodge i Chevrolet już to wiedzą.

środa, 23 stycznia 2008

Czy 5 tyś. pln za pozycjonowanie to dużo?

Czy 5 tysięcy złotych miesięcznie za pozycjonowanie branży nieruchomości to jest dobra cena? Czy warto wydać na to kasę?

To jest bardzo ogólnie pytanie. Powiem Ci jak to wygląda. Za 5 tysięcy złotych miesięcznie, jeżeli byś płacił od słowa, to powinna być to cena za pozycjonowanie do pierwszej dziesiątki od 40 do 50 słów kluczowych. Wtedy rzeczywiście może kosztować 5 tyś. zł miesięcznie, z tym że muszą to być słowa trudne i dość konkurencyjne.

Inne pozycjonowanie, to takie, które polega na tym, że
... czytaj dalej



Autor: Piotr Majewski.
Specjalizuje się w e-biznesie i marketingu internetowym od 1998 roku. Jest redaktorem CzasNaE-Biznes. Pod takim samym tytułem została wydana jego książka o e-biznesie.

Zaprojektował od strony merytorycznej największy program szkoleniowy z zakresu e-biznesu w Polsce - FIRMA XXI WIEKU - z którego skorzystało 1900 osób.

Należą do niego również system mailingowy impleBOT.pl, oraz platformy sprzedające szkolenia e-learningowe (Ekademia.pl) i szablony stron www (WebHandel.pl).



Content Layering, czyli Jak Zwiększyć Oglądalność

Content Layering, to jeden z ostatnich krzyków mody ze świata SEO. Jest to technika skuteczna i czysta. Żadnego sztucznego pompowania wielkości serwisu czy automatycznego zwiększania przyrostu linków..



Autor: Marcin Ekiert.
Od kilku lat zajmuję się użytkowym i graficznym projektowaniem serwisów internetowych oraz prowadzeniem, wdrażaniem i promocją projektów internetowych. Prowadzi serwis BetterSite.net zajmujący się analizą serwisów internetowych.

Pozycjonowanie - linki, linki, linki...

Pozycjonowanie serwisu pod kątem wyszukiwarek to pozyskiwanie linków i budowanie wartościowej treści. Podstawowa optymalizacja pod kątem wyszukiwarek to zbyt mało, aby osiągnąć wysokie pozycje w rankingach. Uzyskanie wartościowych linków zewnętrznych jest niezbędne, jeżeli chcemy zdobyć wysokie rankingi dla konkurencyjnych jedno- lub dwuwyrazowych zapytań. Różne linki mają jednak różną wartość.

Koszty intensywnej kampanii pozyskiwania linków z serwisów o wysokich rankingach mogą być bardzo duże. Darmowe katalogi przestały już wystarczać. Jeszcze do niedawna ogromnie popularne były działania polegające na darmowej wymianie linków pomiędzy serwisami, tzw. link exchange. Wiele serwisów zawierało działy, gdzie budowane były minikatalogi różnych stron internetowych, najczęściej powiązanych tematycznie z witryną, na której katalog się znajduje. Wyszukiwarki zaczęły filtrować nabyte w ten sposób linki. Wymiana linków stała się w pewnym stopniu niebezpieczna - za spam zostały uznane tzw. farmy linków, do których można zaliczyć masowy link exchange.

Metody pozyskiwania linków


Aktualnie stosowane efektywne metody zwiększania ilości linków zewnętrznych to:
  • kupowanie wartościowych linków w zewnętrznych serwisach;

  • zamieszczanie informacji w zewnętrznych serwisach;

  • stworzenie unikalnej zawartości, która zachęci inne serwisy do naturalnego umieszczenia linków.

Pierwsza metoda wydaje się najprostsza i najszybsza. Trudność polega na znalezieniu serwisów, które oferują miejsce na umieszczenie linku w atrakcyjnej cenie oraz brak jasnych kryteriów ich wyboru. Raz uiszczona opłata obejmuje określony czas prezentacji linku na stronie. Należy się więc liczyć z ciągłym pojawianiem się kosztów związanych z jego utrzymaniem. Kupno linków uważane jest przez wyszukiwarki za próbę manipulacji przez wyszukiwarki. Należy więc być rozważnym w wyborze serwisów, na których chcemy umieścić link, i ich ilości.

Druga metoda wymaga
... czytaj dalej


Autor: Tomasz Frontczak.
Marketingiem internetowym zajmuje się od 2001 roku. Łączy praktykę z teorią (praca naukowa). Jest autorem książki Marketing internetowy w wyszukiwarkach, która ukazała się nakładem wydawnictwa Helion/OnePress.pl.

Jak nie stracić pozycji w wyszukiwarkach przez program partnerski

Jeśli masz program partnerski, nie chcesz, aby Twoja strona straciła pozycję w wyszukiwarkach i
chcesz uniknąć nieuczciwej konkurencji pomiędzy partnerami, przeczytaj ten artykuł.

Technika, którą opiszę, pomoże Ci utrzymać pozycję Twojego serwisu w wyszukiwarkach i wyeliminować nieuczciwą konkurencję pomiędzy partnerami.

Maskowanie linków partnerskich

Jeśli dbasz o swoich partnerów, na pewno uczysz ich, że link partnera (np. www.strona.pl/?pp=X) należy zamaskować (powstaje np. www.tinyurl.com/6baqo).

Partnerzy zwykle maskują linki z pomocą serwisu www.tinyrul.com, www.skocz.pl lub innych,
podobnych. Linki zamaskowane za pomocą tego typu serwisów mają pewną właściwość. Wyszukiwarki (zwłaszcza Google) nie widzą przekierowania i indeksują Twoją stronę www pod adresem przekierowania.

Wkrótce znajdujesz w wyszukiwarce masę wpisów zawierających tytuł, opis Twojej strony oraz...
adres przekierowania zamiast Twojej domeny. Rezultat jest taki, że Twoja wysoko
wypozycjonowania strona może bardzo szybko poszybować w dół.

Wiem coś o tym, bo stało się to ze stroną www.webhandel.pl.

Nie dość, że tracisz pozycję w wyszukiwarkach, to powstaje nieuczciwa konkurencja. Partnerzy Twojego programu partnerskiego, którzy zarejestrowali się wcześniej, korzystają z faktu, że ich
przekierowania wcześniej znalazły się wyszukiwarkach. Oczywiście nie byłoby nic w tym złego, gdyby byli autorami wypozycjonowanego w ten sposób serwisu.

Jest na to rada


... czytaj dalej


Autor: Piotr Majewski.
Specjalizuje się w e-biznesie i marketingu internetowym od 1998 roku. Jest redaktorem CzasNaE-Biznes. Pod takim samym tytułem została wydana jego książka o e-biznesie.

Zaprojektował od strony merytorycznej największy program szkoleniowy z zakresu e-biznesu w Polsce - FIRMA XXI WIEKU - z którego skorzystało 1900 osób.

Należą do niego również system mailingowy impleBOT.pl, oraz platformy sprzedające szkolenia e-learningowe (Ekademia.pl) i szablony stron www (WebHandel.pl).

Wszystko, co musisz wiedzieć o wyszukiwarkach

Wstęp

Skuteczna promocja stron www wiązała się z wyszukiwarkami od początku ich istnienia. W czasach swojej świetności wyszukiwarki generowały nawet do 90% ruchu na stronie. Dzisiaj znaczenie wyszukiwarek maleje na rzecz bezpośredniego marketingu i crosslinking-u. Jednak nadal są one istotnym elementem sukcesu online.



ruch na stronie (ang. web site traffic) - liczba osób odwiedzających serwis www. Zwykle wyraża się tą wartość w ujęciu dziennym. Uwaga, nie mówimy o liczbie wyświetleń strony (hits), ale o liczbie odwiedzin (visitors).

crosslinking - są to techniki promocji polegające na wzajemnym promowaniu się stron internetowych. Crosslinking może przybrać formę wymiany bannerów lub zwykłych linków tekstowych. Skuteczniejszą formą jest udostępnianie współpracującym serwisom własnych artykułów zawierających informacje o autorze z linkiem do strony www.

Najnowsze statystyki z Ameryki pokazują, że wyszukiwarki generują ok. 10 procent ruchu na stronie. Czy to znaczy, że trzeba dać sobie z nimi spokój? Te statystyki nie mają bezpośredniego odzwierciedlenia w Polsce.

Trzeba podejść do tematu z doświadczeniem marketingowym. Wtedy zauważymy prawidłowości, które dyskredytują w pewnym sensie tego typu badania. Otóż nowo powstały serwis nie ma szans na zyskanie popularności za pomocą crosslinking-u. Marketing bezpośredni czy masowe kampanie w Internecie często są poza jego funduszami. Zostają wyszukiwarki.

Wyszukiwarki dla nowych w branży i biznesów z niewielkim budżetem na promocję są najlepszym i pewnym sposobem na wygenerowanie ruchu na stronie. Problemem może być tylko zazwyczaj długi czas oczekiwania na rezultaty.

Dla wielu więc wyszukiwarki mogą generować do 50% ruchu na stronie i mogą to być strony o bardzo dużej popularności.

Do tego służy pozycjonowanie - jest to narzędzie promocyjne o jednym z najlepszych wskaźników cena/ zysk. Oznacza to, że zyski są duże w stosunku do wydatków.

Nie tak prosto

Mogłoby się wydawać, że promocja poprzez wyszukiwarki polega na dodawaniu do ich zbiorów wszystkich naszych stron. Tzn. tych, które mogą przyciągnąć internatów. Niestety, nie jest to takie proste. To nie działa jak samonaprowadzająca rakieta Stinger - odpal i zapomnij. W promocję trzeba włożyć naprawdę dużo czasu albo pieniędzy, albo osiągnąć kompromis pomiędzy tymi dwoma czynnikami.

Zanim dodamy nasze strony, trzeba je odpowiednio przygotować. Mówi się, że stronę należy napisać "pod wyszukiwarki". Wiąże się to z redagowaniem treści strony, tak aby zawierała ona jak najwięcej słów kluczowych.





słowa kluczowe (ang. keywords) - słowa lub frazy, jakie potencjalni klienci wpisują w wyszukiwarkach, aby znaleźć produkt/ usługę identyczną z tym, co oferujesz.

Zapamiętaj tą definicję bardzo dobrze. Jest to jedyna prawidłowa definicja w marketingu. Do tej pory o tym rzadko pisałem publicznie, ale definicje słów kluczowych krążące po sieci są złe, bo prowadzą do błędów marketingowych.

Najczęściej mówi się, że słowa kluczowe to takie słowa, które najlepiej opisują dany produkt. To nie jest błędna definicja, ale jest zła, bo może wprowadzić Ciebie w błąd.

W 99% znanych mi przypadków wybierania słów kluczowych w Polsce to biznes określa, co najlepiej opisuje jego produkt. Prawidłowo powinni określać to potencjalni klienci, bo to oni będą zadawać wyszukiwarce pytania.

Problem wynika stąd, że w Polsce nie ma publicznie dostępnych danych nt. popularności konkretnych zapytań w wyszukiwarkach. Na zachodzie takie narzędzie posiada www.overture.com (Advertiser Center - Tools - Term Suggestion Tool) czy specjalizujący się w tej funkcji www.wordtracker.com. Problem polega na tym, że te dane nie odnoszą się bezpośrednio do Polski.

Napisałem, że nie ma *publicznie* dostępnych danych, bo dla moich klientów jestem w stanie pozyskać dokładne, niejawne dane dot. popularności wybranych słów kluczowych w Onet.pl, który generuje blisko 1/3 ruchu z wyszukiwarek.

Korzystanie ze znaczników META wypchanych po brzegi słowami kluczowymi było skuteczne kilka lat temu. Dzisiaj Google.com (2/3 wśród Polaków) nawet nie czyta tych znaczników. Pozostaje jeszcze wiele innych mniej lub bardziej znanych technik.

Trzeba nie tylko znać techniki polepszające pozycje w rankingu. Znacznie ważniejsza jest znajomość samych wyszukiwarek - jak działają, co ma dla nich znaczenie i czego trzeba unikać. Bez tych wiadomości można bezskutecznie próbować nawet najlepszych technik promocji.

W czasie pracy z moimi klientami bardzo rzadko stosuję bardzo wyszukane techniki - wyszukiwarki się ciągle zmieniają, techniki skuteczne dzisiaj mogą być zabójcze za tydzień.

Zamiast wysublimowanych metod wykorzystuję swoją wiedzę na temat działania wyszukiwarek, co pozwala mi wciągnąć stronę klienta do pierwszej 5, zazwyczaj 3, a nierzadko na pierwsze miejsce na bardzo długo - nawet rok. Dzieje się tak, ponieważ podstawowe zadania wyszukiwarek się nie zmieniają.

Musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że stosowanie technik z pogranicza oszukiwania

wyszukiwarki wymaga stałego kontrolowania pozycji, co kosztuje czas i pieniądze.

Są więc 2 metody uzyskania tego samego rezultatu. Szybka i często krótkotrwała oraz powolniejsza, ale zazwyczaj długotrwała.

W następnej części zajmiemy się sytuacją na polskim rynku wyszukiwarek. Okazuje się bowiem, że warto poświęcać czas i pieniądze tylko 3, maksymalnie 4 polskim wyszukiwarkom na kilka tysięcy wyszukiwarek, z których Polacy korzystają.



Autor: Piotr Majewski.
Specjalizuje się w e-biznesie i marketingu internetowym od 1998 roku. Jest redaktorem CzasNaE-Biznes. Pod takim samym tytułem została wydana jego książka o e-biznesie.

Zaprojektował od strony merytorycznej największy program szkoleniowy z zakresu e-biznesu w Polsce - FIRMA XXI WIEKU - z którego skorzystało 1900 osób.

Należą do niego również system mailingowy impleBOT.pl, oraz platformy sprzedające szkolenia e-learningowe (Ekademia.pl) i szablony stron www (WebHandel.pl).